Treści i zdjęcia zawarte na tym blogu są moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Kategorie: Wszystkie | Edi | Kudłaty | szmaciaki | zołza
RSS

zołza

piątek, 17 marca 2017

Poranny spacer. Chłopaki idą do przedszkola i pracy, ja wyprowadzam Kalimbę. Wspólny spacer przez park. Bardzo to lubię :)

K.: Do jakiego żłobka pójdzie Emilka?

Zo: Nie pójdzie do żadnego żłobka.

K.: No do jakiegoś musi.

Zo: Nie. Ja rzucę pracę i będę z nią siedziała w domu :D

K.: Ja ci już mówiłem, siadaj i szyj, Koszyczki na drutach, do środka króliki i jedziesz.

Tiaaa... :p Prędzej on będzie sławny i bogaty, niż ja zarobię na szmaciakach :p

królice

08:28, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (2) »
środa, 15 lutego 2017

Idziemy z K. do warzywniaka. Idę lekko pokracznie. Brzuch mam spory, ale znośny, natomiast boli przy chodzeniu to i owo, jak to w ciąży bywa.

Zo: Wiesz, ja to jednak jestem w ciąży.

K. [brecht, ale taki mega, że aż przystanął]: Ojej, to dobrze, wiesz, bo zaczynałem się martwić, że puchniesz tak nieproporcjonalnie!

No wyśmiał mnie równo, ale ja też miałam ubaw. Chciałam mu zapewne opowiedzieć jakąś historyjkę związaną z moją ciążową sklerozą, ale... już nie pamiętam, co to było :p

09:08, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Mały zjadł zupę i nadal był głodny. Postanowiłam zakręcić jakieś placuszki. Zajrzałam do szafki i lodówki - i już miałam gotowy plan ;)

Składniki:

* mąka pszenna [szklanka, dwie - nie wiem, robiłam "na oko"]

* mąka ziemniaczana [trochę, u mnie wyszła czubata łyżka]

* mleko roślinne [u mnie ryżowe] albo woda - tyle, żeby rozprowadzić mąkę do gęstego ciasta

* szczypta soli

* banan

Maki zmieszałam, dodałam mleko i sól, na koniec wymieszałam z rozgniecionym bananem i mieszałam, aż się ładnie rozprowadzi. Smażyłam na oleju, bardzo krótko. Ładnie się zrumieniły i były przepyszne :)

 

14:32, ja-zolza , zołza
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 stycznia 2015

Dzisiejszy obiad wymyśliłam na poczekaniu... Babeczki powstały poprzez modyfikację [dosyć znaczną ;) ] przepisu z książki Moje Wypieki. A zupę zrobiłam z buraczkami, bo teściowa zostawiła u nas wczoraj dwa ugotowane, więc żeby się nie zmarnowały, dopełniły dzisiaj całości ;)

Babeczki warzywne z mięsną kulką w środku.

* 250g mąki

* 1/2 łyżeczki soli [ciut więcej]

* 2 łyżeczki proszku do pieczenia

* pieprz

* różne zioła i przyprawy - u mnie dziś natka pietruszki, bazylia, zielona czubryca

* 230g marchwi i pietruszki [łącznie]

* 75ml oleju

* posiekany liść jarmużu

* 220ml mleka

* zamiast 2 jajek - 2 łyżki mąki ziemniaczanej rozpuszczone w 6 łyżkach zimnej wody

Marchew i pietruszkę starłam na tarce o drobnych oczkach. Dodałam olej, mleko i wodę z mąką ziemniaczaną. Dorzuciłam jarmuż i przyprawy. Zamieszałam widelcem. Taki miks przelałam do miski, w której czekała mąka z solą i proszkiem do pieczenia. Połączyłam widelcem.

Do muffinkowych foremek nałożyłam po solidnej łyżce masy. Do każdej włożyłam po kulce mięsnej [ugotowałam je w międzyczasie - z mielonego mięsa indyka z przyprawami i bułką tartą]. Resztę masy ułożyłam tak, żeby zakryć kuleczki.

Wstawiłam do piekarnika na 30 minut, piekłam w 190 stopniach.

Ze względu na brak jajek, babeczki były nieco gliniaste, ale nie mocno. Oczywiście, jeśli ktoś nie jest na jajka uczulony, może ich użyć zamiast mąki ziemniaczanej ;)


Zupa-krem z buraczkami.

Do tej zupki użyłam wodę po kulkach mięsnych. Ugotowałam cebulkę, marchew, pietruszkę i ziemniaka. Po ok. 15 minutach dodałam moje ugotowane buraczki [wszystko pokrojone w kostkę/talarki]. Posoliłam, popieprzyłam, dorzuciłam od serca natkę pietruszki. Pogotowałam kilka minut i zmiksowałam na krem. Wyszło mi pikantnie, ale smacznie ;)


17:13, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 12 stycznia 2015

Dziś znów kulinarnie :)

Na obiad zrobiłam warzywa z mięsem mielonym z indyka, zapiekane pod sosem beszamelowym wg przepisu z książki MAG. W międzyczasie piekłam drożdżowe bułeczki z farszem pieczarkowym - przepis z książki "Moje wypieki i desery" 2 - MAG i Moje Wypieki to moje idolki kulinarne :)

Obiecałam przepisy...

Obiad.

Podsmażyłam cebulę z czosnkiem. Dodałam mielone mięso z indyka, podsmażyłam razem. Dodałam sól, pieprz i odrobinę zielonej czubrycy. Kiedy było już dobre, wrzuciłam talarki marchwi i pietruszki, a na sam koniec różyczki brokułu. Przerzuciłam to do naczynia żaroodpornego i zalałam sosem beszamelowym. Zapiekałam w piekarniku koło kwadransa.

Sos wg książki, z moimi modyfikacjami:

40g masła rozpuściłam w rondelku, dodałam 40g maki [u mnie 30g kukurydzianej i 10g pszennej - bo mi się kukurydziana skończyła ;)]. Podsmażałam minutkę. W rondelku obok podgrzałam 250ml mleka i 125ml wody [w książce tu jest trochę inaczej, ale z braku laku się kombinuje ;)]. Gorący płyn wlałam do rondelka z masą mączną i mieszałam, aż wszystko zgęstnieje. Doprawiłam solą, pieprzem i gałką muszkatołową. PYCHA!

Polecam serdecznie książkę MAG - dostałam od Męża i jestem wniebowzięta :D

*

Bułeczki wykonałam wg tego przepisu: Bułeczki z pieczarkami.

Z tym, że do podsmażania cebulki dodałam liść laurowy i 2 ziarna ziela angielskiego, które miałam wyjąć po usmażeniu. Liść wyjęłam, ale ziaren nie mogłam znaleźć - będzie niespodzianka dla kogoś :p

Pieczarki i cebulkę pokroiłam drobniutko, bo bułeczki miały być "zagryzkowe", mniejsze, niż w przepisie. Zeżarliśmy po dwie, a resztę zamroziłam, bo mają być na sobotę ;)

Zdjęć nie mam, bo zapiekankę pochłonęliśmy od razu, a przy bułeczkach też jakoś nie pomyślałam... Może pstryknę coś, kiedy je rozmrożę ;)

edit. Aaa, gapa ze mnie! Bułeczkowy farsz doprawiłam, oczywiście, solą i pieprzem, ale też sypnęłam płatki suszonego pomidora z czosnkiem i bazylią - mniam ;)

edit2. Zamiast jajka do bułek dałam łyżkę mąki ziemniaczanej rozpuszczoną w 3 łyżkach zimnej wody :)

20:08, ja-zolza , zołza
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 grudnia 2014

Wracaliśmy od lekarza [alergia, wysypka, bardzo rozległa, leczymy się doustnie i maścią] i przechodziliśmy koło piekarni. Dziecko moje poprosiło o bułkę z dżemem w środku. Zdziwiłam się [że kojarzy piekarnię z bułkami i że zna bułkę z dżemem w środku ;) ] ale powiedziałam, że nie, nie będziemy kupować [mały m.in. nie może jajek] za to mama znajdzie jakiś przepis i upiecze mu bułeczki.

Edi: Z dżemem w środku?

Zo: Tak, z dżemem.

Edi: W środku?

Zo: Dobrze, będą z dżemem w środku.

I były :)

Przepis znalazłam tutaj: bułeczki drożdżowe.

A wyszły mi tak:

Wszystkim posmakowały, rozeszły się błyskawicznie :)

19:23, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (1) »
środa, 26 listopada 2014

Kwestia podejmowania przez dziecko decyzji przypomniała mi rozmowę z Gem_mą, która zmusiła mnie do przemyśleń, jak radzę sobie z buntem Ediśka...

Po pierwsze, trzeba sobie uzmysłowić, że to naprawdę normalne. Któregoś ranka miałam akcję pt. "nie chcę iść do przedszkola" - bo Tatuś wrócił po dwóch dniach nieobecności. Był płacz, było totalne ignorowanie mnie, mały odwracał się, zamykał oczy, wydziwiał... Najpierw byłam spokojna, próbowałam tłumaczyć, potem się zaczęłam wkurzać, krzyknęłam nawet, ale zero reakcji. W końcu wyszłam do kuchni na chwilę. Kiedy wróciłam do pokoju, mówiąc spokojnie, zaczęłam go ubierać. Nie chciał, ale byłam stanowcza, choć łagodna. Potem wzięłam go za rączkę i powiedziałam, że idziemy myć ząbki. Zamknął oczy i pokładał się, musiałabym go ciągnąć. Mimo że w środku się we mnie gotowało, postawiłam go na nogi [dwukrotnie :p ] i łagodnie, ale stanowczo, mówiłam, że trzeba umyć ząbki. Umyliśmy je i już poszło z górki. To chyba nasz sposób - kiedy nic nie działa, daję jemu i sobie chwilę, a potem mówię i działam - to połączenie łagodności i stanowczości działa chyba najlepiej. Ale zawsze mam chwilę, że muszę iść odetchnąć, bo szlag mnie trafia :p

Dziecko, to tez człowiek. Zdarza mi się o tym zapominać, choć coraz rzadziej ;)
Ale to wszystko to jest potrzebne. Dlaczego? Dziecko musi ćwiczyć swój charakter. Musi się rozwijać, również w ten sposób. Nie chcę, żeby moje dziecko było w przyszłości bezwolnym, ślepo posłusznym baranem. Bardzo chcę, żeby Edgar był świadomym człowiekiem, samodzielnym, rozsądnym, walczącym o swoje. Do tego potrzeba treningu i my, rodzice, jesteśmy trenerami :) Dlatego często, kiedy mały reaguje na coś wyciem albo ślepym buntem, proszę go, żeby się uspokoił, przytulam i zachęcam, żeby ze mną rozmawiał, że jeśli na coś się nie zgadza, coś mu nie pasuje, to niech nie płacze, tylko mi to powie - a wtedy razem spróbujemy znaleźć jakieś rozwiązanie. To jest trudne, ale cholernie budujące, kiedy zaczyna działać :D

Dziś rano też mieliśmy teatr. Przetrwaliśmy ;)

11:35, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (5) »
środa, 19 listopada 2014

Wróciłam ze spaceru z psem.

Zo: Zzzzimnoooo...

K.: To może zaczniesz nosić czapkę.

Zo: Nie będę tej nosiła, jest okropna. Odbiorę polar i uszyję sobie fajną.

K.: Ty niedługo przestaniesz mi mówić, żebym sobie kupił nowe spodnie, tylko mi po prostu uszyjesz. Niedługo nic nie będziemy kupować ;)

 

Nooo, może nie aż tak ;) Ale czapkę sobie uszyję :p

Przy okazji... ;) Szmaciaki Zołzy :)

21:48, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (2) »
czwartek, 09 października 2014

Jestem z siebie dumna :D

Wróciłam dzis z pracy, obiad gotował Mężuś, więc nie przejmowałam sie niczym, tylko delektowałam się chwilą ;) Wieczorem nagle olśniło mnie, że przeciez nie mam dla Edisia zupki na jutro do przedszkola. A tu się okazuje, że prawie nic nie mam w domu - zakupy zaplanowaliśmy na sobotę. Heh... Mąż powiedział, żebym zrobiła zupę z dyni. No ale jak mam ja zrobić, skoro nie mam prawie nic w domu? Poszłam do kuchni...

Wrzuciłam do garnka dynię, ziemniaki, podlałam troszkę olejem, dodałam sól, pieprz ziołowy [bo czarny się skończył :p ], odrobinę czerwonej czubrycy, natke pietruszki... a na koniec, dla złagodzenia smaku, jabłko. Ugotowałam, zmiksowałam. To, co wyszło, przeszło moje najsmielsze oczekiwania :) Przepyszne! :D Kudłaty ucinał sobie drzemkę, przebudziłam go, podałam do dzioba łyżkę zupy i aż mu sie ślepia szeroko oworzyły, a paszczę rozjaśnił usmiech. Lepszej pochwały nie trzeba mi było [ale i tak jeszcze zosałam pochwalona ;) ]

No to mogę jutro spokojnie wyprawiać dziecko do przedszkola :D

 

19:09, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (5) »
czwartek, 15 maja 2014

Uwielbiam poranne rytuały, kiedy jestem w domu...

Kawa z K., czasem wspólne śniadanko. Śniadanko dla Edisia. Ogarnianie mieszkania, zwierzaków. Potem czas dla małego lub on się bawi, a ja mam czas dla siebie. Spacery z młodym lub z młodym i z psem. A dziś rano tak mi odwaliło, że zanim odpaliłam komputer, powycierałam kurze :D Chora chyba jestem ;) Ale taaak mi dobrze! :)

Niech to trwa...

 

09:25, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11