Treści i zdjęcia zawarte na tym blogu są moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Kategorie: Wszystkie | Edi | Kudłaty | szmaciaki | zołza
RSS
wtorek, 05 lipca 2016

Chłopcy się bawią...

Patryś: Kulde!

Ediś: Nie wolno tak mówić... - i pogroził palcem.

P.: Dlacego?

E.: Bo to bardzo brzydkie słowo.

P.: Aha.

***

Patryś spał z babcią. Wstał, babcia na spacerze z Dagą, nie mógł jej znaleźć i zaczął ryczeć. Nie chciał ze mną rozmawiać. Wrócił do łóżka i chlipie. Nie słucha, że go kocham i że babcia zaraz wróci. Wróciłam do małego pokoju.

Ediś: "Lepiej go nie drażnić, jak płacze". 

Ale zaproponowałam, że może on pójdzie. Wstał, pokręcił głową, powiedział, że nie wie, co to da. Ale poszedł ;) I rozbawił braciszka :D Normalnie team na medal :D

***


18:02, ja-zolza , Edi
Link Dodaj komentarz »

Ediś ma już 5 lat. Jego cioteczny braciszek, Patryś, we wrześniu skończy 3. Uwielbiam patrzeć, jak się bawią, rozmawiają ze sobą, przekomarzają... 

Patryś: Ona juz się obudziła.
Babcia Ala: Kto?
Patryś: No Zołza.
Babcia Ala: Jaka Zołza?
Patryś: No ta, co spała z Edisiem.

***

Patryś: Ty to popsułeś!
Ediś: Nie!
Patryś: A może ja...

17:11, ja-zolza , Edi
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 listopada 2015

Mąż wieczorem ścieli łóżko. Wyjął pościel i doznał olśnienia...

K.: Może dlatego ci się mieści ta pościel w skrzyni, bo ty ją składasz!

;)

wtorek, 11 sierpnia 2015

Mimo że się spóźniłam [czasu brrrak] to i tak postanowiłam zrobić zestawienie inspirowane zabawą na blogu W biegu pisane...

Nasze tegoroczne książkowe zachwyty...


* Tappiego poznaliśmy właśnie dzięki Autorce ww bloga. Ediś go uwielbia, ja chyba równie mocno ;)

 

* Kacperek jest u nas juz chyba dwa lata, a mój synek chętnie do niego wraca, "czyta" książeczkę razem ze mną, zna ją chyba na pamięć :)

 

* Kubuś był prezentem od babci Ewy. Młody może słuchać o tym obżartuchu co wieczór [tylko mi się nudzi ;) ]

 

* Książkę z oczami Ediś dostał z kolei od mojej mamy, babci Ali, kiedy był jeszcze na nią za mały. Ale kiedy do niej dorósł, często prosi o przeczytanie na dobranoc. Książeczka jest krótka, ją również młody ogarnął na pamięć.

 

* A to jest książeczka, którą moja mama czytała mi i moim siostrom... Ma swoje lata, ale oboje chętnie czytamy o zwierzątkach, które pomagają małemu Misiaczkowi zapaść w zimowy sen :)

 

* Miało być pięć, ale i tak jestem po czasie, więc mogę się wyłamać i dodać pozycję szóstą. Liczypieski poznałam dzięki Karolinie, mamie Mieszka, rówiesnika mojego synka. Mały lubi słuchać wierszyka i liczyć pieski. No i niesamowitą frajdę mieliśmy z nazywania przygarniętych piesków - mały wymyślając imiona, a ja słuchając jego pomysłów :)

 

20:05, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (2) »
środa, 29 lipca 2015

Mamy wolny dzień. Leniwy poranek , wszystko powolutku. W końcu jednak trzeba było wziąć się za ogarnianie mieszkania. Wysłałam Ediśka do jego pokoju, żeby się ubrał i pościelił łóżko. Po dłuższym czasie wołam...

Zo: Edisiu, ubrałeś się?

Edi: Jestem leniem i nic nie robię.

10:31, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (2) »
niedziela, 26 lipca 2015

Ediś o coś mnie poprosił. Zapytał, czy coś zrobię. Odpowiedziałam, że nie wiem, czy dam radę.

Edi: Mamo, jesteś sprytna, na pewno sobie poradzisz! :)

*

Bawił się sam, ja coś robiłam w pokoju. W pewnym momencie mały podchodzi do mnie z pięknym uśmiechem...

Edi: Chcę się przytulić do mojej pięknej i kochanej mamusi... :)

 

Zastanawiałam się, skąd te rozbrajające teksty, ale szybko zdałam sobie sprawę, że my tak do niego mówimy. Motywujemy do działania, dopingujemy, mówimy, że kochamy, że jest mądry, sprytny i jesli tylko spróbuje, to ma szanse sobie poradzić... No i nie dość, że mały rzeczywiście próbuje, to jeszcze proszę, jak mu się udziela... ;)

 

20:30, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (4) »
wtorek, 21 lipca 2015

Na wstępie chcę podziękować Majance i Oliance za pozdrowienia i troskę. Kochane jesteście :*

Cali jesteśmy i [już] zdrowi. Ostatni czas nie był dla nas łatwy. Ale nie jest najgorzej ;)

Jakiś czas temu Ediś zaczął gorączkować do 40-41 stopni, bez żadnych innych objawów, nie licząc jednodniowych wymiotów, które wiążemy z parówką zjedzoną w przedszkolu [mimo że panie wiedziały, że mały jest alergikiem i nie może parówek, zwłaszcza z ketchupem :/]. Po 3 dniach wylądowaliśmy w szpitalu z kiepskimi wynikami i nadal wysoką gorączką. Młody dostał silny antybiotyk o szerokim spektrum działania, dzięki któremu choroba została opanowana, jednak na diagnozę musielismy jeszcze kilka dni poczekać. W końcu okazało się, że miał w gardle zestaw bakterii - gronkowiec złocisty, dwa rodzaje paciorkowców, a do tego heamophilus influenzae [ale nie wiem, który szczep]. Przy okazji poprosiliśmy o konsultację laryngologiczną, bo chrapanie i bezdechy były coraz bardziej uciążliwe - i tak oto w sierpniu dowiemy się, kiedy czeka nas zabieg wycięcia trzeciego migdałka [zasłania tylne nozdrza w 95%, stąd te "atrakcje"]. Ostatnią rzeczą, która martwi, ale staram się o tym za bardzo nie my sleć, dopóki nie będzie wszystkich badań, to problem z nerkami. Działają jak ta lala, ale mieliśmy erytrocyty w moczu i w usg znaleźli jakies małe zmiany, które mogą odpowiadać zwapnieniom. Na razie tyle wiemy, a więcej dowiemy się po 1. października, kiedy to mamy wizytę w poradni nefrologicznej. W październiku również czeka nas kolejna wizyta u alergologa - młody nadal nie wyrósł z alergii pokarmowych [w tym jest uczulony na chemię w żywności, przez co cała nasza trójka odżywia się zdrowiej :p] i wyszły mu dodatkowo alergie wziewne - na pleśnie, roztocza, pyłki brzozy, owczą wełnę i sierść królika - przez co musielismy pożegnać się z naszym Miziatkiem...

To by było na tyle, jesli chodzi o podsumowanie... Ale nie narzekamy, staramy sie cieszyć życiem i wykorzystywać każdą wolną chwilę na wspólne gry i zabawy - a jest tego coraz więcej, w tym cała masa planszówek, z czego radochę mamy wszyscy :)

Ja mam mniej czasu na internety, bo pracuję więcej i staram się poswięcać więcej czasu Ediśkowi. Nawet na szycie nie bardzo mam czas, czego akurat żałuję, ale pocieszam się, że co się odwlecze... ;)

Pozdrawiam zaglądających tutaj cieplutko i raz jeszcze dziękuję Majance za zainteresowanie :) :*

Aha, na fb mnie nie ma, bo kazali mi nazwać się pełnym imieniem i nazwiskiem, a jeśli nie mogę być Zołzą, to nie będzie mnie wcale i o :p Tylko Szmaciaków szkoda...

 

18:48, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (5) »
wtorek, 28 kwietnia 2015

Mały strasznie nam zarósł, bo nie chciał obcinać włosów. Pozwoliłam mu na wybór i zdecydował, że chce mieć "długie jak Tatuś". Kilka razy robiłam podchody, nic z tego. Aż w końcu któregoś dnia sam powiedział, żeby mu obciąć włosy. Poczekałam dwa dni i kiedy nie zmieniał zdania, wzięłam go pod maszynkę. Po wszystkim zerknął w lusterko, uśmiechnął się i powiedział, że wygląda, jak starszak ;) Rzeczywiście, wyglądał na starszego.

Kilka dni później ja poszłam do fryzjera. Obcięłam się na chłopczycę. Kiedy wróciłam do domu, mój synek spojrzał na mnie i uśmiechnął się.

Edi: Mamo, ładnie wyglądasz. Jak ja. Teraz wyglądasz, jak starszak :D

 

13:39, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Mały zjadł zupę i nadal był głodny. Postanowiłam zakręcić jakieś placuszki. Zajrzałam do szafki i lodówki - i już miałam gotowy plan ;)

Składniki:

* mąka pszenna [szklanka, dwie - nie wiem, robiłam "na oko"]

* mąka ziemniaczana [trochę, u mnie wyszła czubata łyżka]

* mleko roślinne [u mnie ryżowe] albo woda - tyle, żeby rozprowadzić mąkę do gęstego ciasta

* szczypta soli

* banan

Maki zmieszałam, dodałam mleko i sól, na koniec wymieszałam z rozgniecionym bananem i mieszałam, aż się ładnie rozprowadzi. Smażyłam na oleju, bardzo krótko. Ładnie się zrumieniły i były przepyszne :)

 

14:32, ja-zolza , zołza
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 kwietnia 2015

Edgar ma fazę na rymowanie. Mówi jakieś słowo i prosi, żeby zrymować. Sam nie potrafił jeszcze, ale zabawa bardzo mu się spodobała. W pewnym momencie powiedziałam, że przerywamy zabawę, bo czas na zupę. Mały od razu zapytał, co się rymuje z zupa. Stwierdziłam, że to proste słowo i poprosiłam, żeby pomyślał chwilę i sam zrymował. Rzeczywiście dosłownie chwilę pomyślał i wypalił, zadowolony...

Edi: Mamo, wiem! Zupa - dupa!

No. Tego... Udało mu się w końcu, nie? :p

14:12, ja-zolza , Edi
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38