Treści i zdjęcia zawarte na tym blogu są moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Kategorie: Wszystkie | Edi | Kudłaty | szmaciaki | zołza
RSS
środa, 29 października 2014

Edgar budzi się z kaszlem...

Edi: Mamo, pomóż mi... - powiedział łkając...

Zo: Z czym syneczku?

Edi: Z tym...

Ręce mi opadły... Niczego bardziej teraz nie pragnę, jak tego, żeby mu ulżyć... Ale niewiele mogę... I ryczeć mi się chce :(

21:33, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (8) »
czwartek, 23 października 2014

Mówiąc szczerze, nie spodziewałam się tego, ale proszę uprzejmie - na Wasze życzenie, zdjęcie koszulki ;) Udało mi się zrobić wieczorem ;)

19:38, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (5) »
wtorek, 21 października 2014

Ediś: Mamo, czy ta koszulka jest moja?

Zo: Tak. Podoba ci się?

Edi: Taaak! :)

Zo: Kupiłam ci ją, kiedy bylismy u babci Ali.

Edi: To ja się bardzo cieszę! :)

 

Koszulka czarna, z długim rękawem, z nadrukiem gitary i napisem "rock star" ;)

08:55, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (5) »
środa, 15 października 2014

Edi: Mamo, chcę porozmawiać psez komputer z babcią Alą.

Zo: Ok, tylko muszę włączyć skype. I sprawdzimy, czy babcia jest w domu - mówię, biorąc do ręki telefon.

Edi: Ale ja chcę psez komputer. Żeby tu się włączyło niebieskie światełko na kamerze.

Zo: Dobrze, dobrze, tylko coś sprawdzę :)

Niestety, nie mogłam włączyć skype, nie wiem, dlaczego.

Zo: Niestety, nie porozmawiamy z babcią, nie mogę się tu połączyć.

Edi: Nie mozesz się połączyć? Ale to musisz włączyć niebieskie.

Zo: Wiem, synku, ale nie daję rady się połączyć.

Edi: Nie mozes się zalogować?

O_o

Kopara mi opadła...

A skype nadal nie chce się włączyć :p

 

17:58, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (1) »

Zo: Edgarku, posprzątaj klocki.

Ediś ze śmiechem ucieka do swojego pokoju. Sytuacja powtarza się kilka razy. Wołam go w końcu spokojnie, ale dosyć stanowczo...

Zo: Edgarku, chodź tu do mnie, proszę.

Przychodzi.

Zo: Kochanie, postprzątaj te klocki, wystarczy, że wrzucisz je do skrzyni i będziesz mógł się bawić innymi zabawkami.

Edi: No dobrze, mamo, jeśli tak sobie życzysz, to tak...

I zabrał się za sprzątanie :)

 

14:06, ja-zolza , Edi
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 października 2014

Działałam w kuchni [przerabiałam dynię od teściowej na puree w słoiki - będzie na zimę :D ] kiedy wszedł Ediś. Spojrzał na sokowirówkę.

Ediś: Mamo, zrobis nam pysny soczek?

Zo: Nie, kochanie, nie dzisiaj. Mieliście z tatusiem chore brzuszki i na razie jeszcze nie możecie wypić soczku.

Ediś: Ale ja juz mam zdrowy brzuszek!

Zo: Ale jeszcze za wcześnie kochanie.

Ediś: Mamo, proszę...

Z bólem serca musiałam odmówić. Na szczęście zrozumiał, ale tak mi było z tym źle, że aż trudno to opisać. Ciężko jest być mamą, czasami...

 

09:46, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (2) »
piątek, 10 października 2014

No i dziecko zupki nie zjadło...

W nocy wymioty i biegunka, po południu goraczka... Pojechałam do pracy, z małym został Tatuś, który poradził sobie świetnie. A zupę pochłonęliśmy my, rodzice ;)

Mam nadzieję, że wirusisko nie będzie długo męczyło Ediśka, bo nie mogę patrzec, jak on tak cierpi... Na szczęście, teraz mamy poprawę, jest uśmiech, lżej na sercu :)

Szkoda, tylko, że marnujemy tak piękną pogodę...


18:50, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (2) »
czwartek, 09 października 2014

Jestem z siebie dumna :D

Wróciłam dzis z pracy, obiad gotował Mężuś, więc nie przejmowałam sie niczym, tylko delektowałam się chwilą ;) Wieczorem nagle olśniło mnie, że przeciez nie mam dla Edisia zupki na jutro do przedszkola. A tu się okazuje, że prawie nic nie mam w domu - zakupy zaplanowaliśmy na sobotę. Heh... Mąż powiedział, żebym zrobiła zupę z dyni. No ale jak mam ja zrobić, skoro nie mam prawie nic w domu? Poszłam do kuchni...

Wrzuciłam do garnka dynię, ziemniaki, podlałam troszkę olejem, dodałam sól, pieprz ziołowy [bo czarny się skończył :p ], odrobinę czerwonej czubrycy, natke pietruszki... a na koniec, dla złagodzenia smaku, jabłko. Ugotowałam, zmiksowałam. To, co wyszło, przeszło moje najsmielsze oczekiwania :) Przepyszne! :D Kudłaty ucinał sobie drzemkę, przebudziłam go, podałam do dzioba łyżkę zupy i aż mu sie ślepia szeroko oworzyły, a paszczę rozjaśnił usmiech. Lepszej pochwały nie trzeba mi było [ale i tak jeszcze zosałam pochwalona ;) ]

No to mogę jutro spokojnie wyprawiać dziecko do przedszkola :D

 

19:09, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 06 października 2014

Obudziliśmy się dzisiaj rano, a tu niespodzianka! Tatuś leżał koło nas :D Radość nie miała granic, aż do momentu, kiedy trzeba było ubierać się i wychodzić do przedszkola. Mimo że jeszcze wczoraj Ediś mówił, że chce do przedszkola, dziś, kiedy Tatuś sie pojawił, dziecku sie odmieniło. Był płacz i zgrzytanie zębów :p

Po wielkich przeprawach, nerwach, rozmowach, w końcu się udało i zaprowadziłam go bez bólu. Obiecałam, że razem z Tatusiem go odbierzemy.

Oczywiście, zanim wyszlismy, jeszcze przed awanturą, młody zapytał ojca o telefon - i pograł sobie chwilę... Taaak, to jego nałóg, musimy być czujni i organizujemy mu przeróżne zajęcia, bo inaczej mógłby cały dzień grać. To mi nasunęło myśli o tym, co moje dziecko potrafi. Bo to, że znalazł w telefonie opcje, o których Tatuś nie miał pojęcia, to akurat nic nadzwyczajnego - dzieci są wybitne jeśli chodzi o nowinki techniczne :p Ale poza tym...

Liczymy do 10 po polsku i angielsku.

Do 4 Ediś potrafi oszacować na pierwszy rzut oka.

Rozpoznaje literki: a, e, o, s.

Po angielsku znamy kilka słów, typu nazwy zwierząt i kolory [tylko nie może zapamiętać, jak jest biały ;) ].

Rozwija się plastycznie i muzycznie, co bardzo nas cieszy :)

Rozbrajają mnie jego teksty, typu "dobze mamo, jeśli sobie tak życzysz" albo przy obiedzie "mamo, to jest wyborne!" ;)

Fajne to nasze dziecko :)

 

edit. Przypomniał mi się jeszcze jeden rozbrajający tekst: "Mamo, cy jest taka sansa, zeby..." - i tu różnie, w zalezności od tego, na co ma ochotę ;)


10:27, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (6) »
niedziela, 05 października 2014

- Mamo, dzieciom nie wolno bawić się zapałkami, bo mogą wzniecić pożar - powiedziało moje dziecko, podając mi pudełko zapałek, które leżało na stole...

19:46, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2