Treści i zdjęcia zawarte na tym blogu są moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Kategorie: Wszystkie | Edi | Kudłaty | szmaciaki | zołza
RSS
czwartek, 27 września 2012

Zo: Edgarku, zjesz zupkę?

Edi: Nie.

Zo: Edgarku, a pójdziesz spać?

Edi: Nie!

Zo: No to co będziesz robił?

Edi zaczyna pogować w rytm Metalliki...

 

Chorujemy. Od niedzieli mały kaszle [ w nocy nie mógł spać, taki miał suchy, duszący, szczekający kaszel] a przedwczoraj zagorączkował. Przerwa w żłobku - mam nadzieję, że w miarę bezboleśnie przejdziemy przez powrót do żłobkowego rytmu.

Na szczęście, w ciągu dnia mój kurdupelek ma wyśmienity nastrój. Popołudniami jęczy i marudzi, ale da się przeżyć. Zwłaszcza, że rekompensuje to z nawiązką - chodzi, gada coraz więcej i jest niesamowitą pociechą :)

12:27, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (10) »
piątek, 21 września 2012

Żyję, żyję! ;)

To może po kolei...

Koncert był genialny! Megagigasuperekstra! :D Poniżej wrzucam filmik, jakby ktoś był ciekawy ;) Chłopaki dali czadu, a my się świetnie bawiliśmy. I ja chcę jeszcze raz! :)

Ale to było tak dawno... Później mały zdążył ogarnąć się w żłobku. Byłam w szoku, kiedy poszłam po niego, a on przywitał mnie uśmiechem, a nie, jak dotąd, płaczem. Widać, że babeczki pracujące tam są naprawdę świetne, jeśli dzieci tak fajnie się zaadaptowały. Bo nie tylko Ediś tak fajnie zmienił swoje zachowanie. Przy mnie inna mama odbierała swojego synka, który bardzo płakał, nie chciał jeść, marudził, a teraz uhahany, zadowolony, nie tuli się do mamy, tylko zapiernicza po szatni z bananem na mordce. Aż miło popatrzeć.

No i na mnie w końcu przyszedł czas. We środę byłam pierwszy raz w pracy. Pierwszy dzień bez mojego bąbla. Na szczęście, wszystko się świetnie ułożyło. Mały był grzeczny, Tatuś świetnie się spisał, a mój nowy oddział - marzenie! Po dwóch dniówkach jestem pod ogromnym wrażeniem. Zostałam bardzo miło przyjęta do zespołu, praca dużo lżejsza, spokojniejsza, niż na moim poprzednim oddziale. Oczywiście, muszę się trochę przestawić na inny system pracy, ale jestem dobrej myśli. Jeśli tak dalej pójdzie, to powinnam się bardzo szybko wdrożyć. Tak więc same pozytywy :)

A jutro przyjeżdża do nas Jolcia, która niedawno miała urodziny. Nic więcej nie napiszę, bo jeszcze tu zajrzy ;) Jak nie zapomnę, to zdam relacje później ;)

Tymczasem ogarniam troszkę mieszkanie, podczas drzemki małego. Ha! Zapomniałam. Ogarniam kuchnię i łazienkę, bo mój Mąż zrobił mi niespodziankę i uporządkował pokoje! Teraz zabawki małego są już u niego w pokoju, a u nas ma tylko trochę - jest gdzie się ruszyć ;) Poza tym, kiedy wracałam z pracy, czekał na mnie ciepły posiłek... Fajnego mam chłopa, nie ma co :D

Zostawiam Was z muzyką - naprawdę fajnie chłopaki grają! Posłuchajcie sobie :)

Początek koncertu:

http://www.facebook.com/photo.php?v=489754537703565

I inna piosenka... ;)

http://www.facebook.com/photo.php?v=490004357678583

A jeśli ktoś nie ma konta na facebooku, to proszszsz...


Dorzucam jeszcze jeden filmik - 2 piosenki. W tle słychać, jak się wydzieram, udając, że umiem śpiewać ;)

12:49, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (12) »
piątek, 14 września 2012

Jest u mnie kuzynka, więc nie siedzę przed komputerem, ale zajrzałam, żeby zaprosić Was na dzisiejszy koncert

[ http://www.pragapld.waw.pl/koncert-cpk-14-09.html ]

[ http://www.facebook.com/events/1708267379312035/?ref=nf ]

na którym zagra, m.in., mój Małżonek ;)

Koncert charytatywny - wstęp 5zł lub jakiś dar [karma, koce itp.] - wszystko idzie dla zwierzaków. I'll be there! ;)


poniedziałek, 10 września 2012

Po dwóch kiepskich nockach przyszedł lepszy czas :)

Chyba weekend wpłynął na małego pozytywnie, bo zaczął się uśmiechać, wygłupiać, rozrabiać, a w nocy spał spokojnie, kilka razy tylko pokwękał przez sen, ale to wszystko.

Dziś wstał z uśmiechem, domagał się jedzenia, więc dałam mu kubek mleka - wydoił raz, dwa. Po drodze do żłobka podziwialiśmy przyrodę [kawałek drogi mamy przez park], listki, ptaszki itd. W szatni żłobkowej mina zrobiła mu się niewyraźna, a kiedy podeszła do niego opiekunka i zapytała, czy z nią pójdzie, powiedział stanowczo "nie". Pani Magda spojrzała na mnie, ale ja nie podeszłam. Powiedziałam , żeby poszedł z ciocią, a mamusia przyjdzie po obiadku. Zabrała go ryczącego. Ale wolałam tak, niż miałabym z nim wchodzić na moment i zaraz uciekać. No i ja dziś nie płakałam! Tadam! :p

Na zdjęciu mój samodzielny synuś sam wcina kaszkę :) Coraz lepiej mu idzie! - tzn. coraz mniej ląduje dookoła, a coraz więcej w buzi ;)

09:26, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (11) »
sobota, 08 września 2012

Dziękuję Wam...

Dzisiaj znów musieliśmy przenieść się do małego, ale, na szczęście, budził się dużo rzadziej. Nad ranem nawet sobie pospaliśmy ;) Mimo wszystko, nastrój miałam pół dnia do dupy totalnie. Katar i kaszel męczyły małego od wczoraj, marudził, jęczał, sam nie wiedział, czego chce. Ale po drzemce coś się odmieniło. Chyba jednak fakt, że nie poszedł do żłobka zrobił swoje. Nawet kaszel się uspokoił, a katar zmniejszył [tak, wiem, że to dlatego, że nie płakał, ale symbolika uderzyła mnie leTko :p]. I kiedy na jego małej paszczy pojawił się znany mi beztroski, radosny uśmiech, prawie się poryczałam z radości!

Popołudnie spędziliśmy na wspólnej zabawie, a kiedy Tatuś wrócił ze szkoły, zastał nas uradowanych na podłodze, z Kalimbą [Sol wolała się przespać na fotelu ;)] i jego paszczę też rozjaśnił uśmiech. Aż się lżej na duszy zrobiło, kiedy tak wszyscy się cieszyliśmy "po staremu". Ja aż z radości ukręciłam sernik - właśnie się dopieka - będzie jutro niezła szama :D

Na zdjęciu ten sam sernik, tylko sprzed jakiegoś czasu ;)

 

20:34, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (13) »
piątek, 07 września 2012

Wszelkie wyjazdy do rodziny Edgar odreagowywał w ten sposób, że nie chciał spać w dzień, a kiedy już zasnął, popłakiwał przez sen. W nocy podobnie, kilka razy i może z raz budził się z płaczem. Ale to, co się działo dziś w nocy, to, jak w tytule, masakra jakaś.

Położyliśmy małego spać i usiedliśmy, żeby spędzić trochę czasu ze sobą. K. zrobił rewelacyjną sałatkę i zaparzył specjalnie dla mnie kupioną herbatę [dzika róża z wiśnią], którą piliśmy z filiżanek. Lubimy sobie tak czasem... Włączyliśmy film i było bardzo miło. Do czasu.

Najpierw usłyszeliśmy w elektronicznej niani delikatne postękiwanie, które po chwili przeszło w płacz. Nie lecimy nigdy od razu na pierwsze kwęknięcie, tak więc i tym razem postanowiliśmy poczekać. Niestety, nie ucichło. K. poszedł, przytulił Ediśka, po czym położył go do łóżeczka, dał smoczka i wyszedł - jak zwykle w takiej sytuacji. Nie wiem, czy mały pospał pół godziny, kiedy sytuacja się powtórzyła. I tak jeszcze kilka razy podczas filmu. Potem położyliśmy się spać, ale nie dane nam było zasnąć. Mały co chwila albo płakał przez sen, albo budził się z rykiem. W końcu przenieśliśmy się do jego pokoju, bo bez sensu było tak co chwila latać. Czasem wystarczyło na leżąco powiedzieć "ćśśśśś" i mały się uspokajał, czasem trzeba było wstać i go przytulić. Tak czy siak, nocka przerąbana kompletnie.

Teraz mały w żłobku, a ja czekam do 11:00, żeby po niego iść.

Tak, wiem, że takie rzeczy się dzieją, wiem, że dzieci odreagowują stres w ten sposób itd. nie mniej jednak, jestem znów kompletnie rozbita.

 

09:16, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (12) »
środa, 05 września 2012

Miałam wziąć udział w zabawie, zaproszona przez Żonę Oburzoną, ale nie wiem, kiedy się do tego zabiorę...

Przeżyłam dziś ciężkie chwile [nadal przeżywam]. Nastawiłam się, że dziś będę musiała wyjść na 1,5h [choć nie do końca potrafiłam sobie to wyobrazić]. A tu o g. 9:00 [przyszliśmy o 8:30] panie mówią, że rodzicom dziękują i zapraszają na obiadek, czyli na 11:30. Szok. Zamarłam. Gul mi stanął w gardle, ale postanowiłam się trzymać. Powiedziałam Edgarkowi, że teraz wyjdę, on się pobawi, a ja wrócę na obiadek. Powiedziałam "papa", a on: "Nie." Powtórzyłam więc, a on: "Nie." Myślałam, że pęknę, resztkami sił dałam mu buziaka, wstałam i wyszłam, robiąc papa. Zaczął delikatnie płakać, ale podeszła do niego jakaś opiekunka, więc wyszłam, mówiąc tylko jednej z pań, że małego lepiej zabawić, niż wziąć na ręce i że uciekam, bo się zaraz sama rozryczę. Jak powiedziałam, tak zrobiłam. K-wa, ryczałam całą drogę do domu [bez wózka zajęło mi to 20 minut]. Mimo cienia, założyłam ciemne okulary, żeby się ludzie na mnie nie gapili, bo jeszcze bym komuś za*ebała... Teraz odliczam minuty, wychodzę za niecałą godzinę...



10:04, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 03 września 2012

Dziś był pierwszy dzień w żłobku.

Poszliśmy po śniadanku. Najpierw była zabawa. Ediś z radością zajął się poznawaniem nowych zabawek, trochę nieufnie przyglądał się dzieciom, ale do ich rodziców uśmiechał się szeroko. Nie sterczałam nad nim, siedziałam z boku i obserwowałam. Potem mycie rączek i drugie śniadanie. Jakieś ciemne ciasto - do tej pory nie jadł nic kakaowego, ale stwierdziłam, że trzeba spróbować. Jadł sam, grzecznie siedząc przy stoliku. Pod tym względem jest chyba najbardziej samodzielnym bąblem w grupie [a raczej w tej połówce grupy, bo pierwszego dnia podzielono dzieciaki na pół, co by łatwiej im było się przystosować].

Następnie była zabawa na podwórku. Na chwilę zostawiłam go w piaskownicy, żeby zjeść banana - nawet nie zauważył, że zniknęłam. Zwinęliśmy się przed obiadkiem, bo nie byłam przygotowana, że tyle to dziś będzie trwało i cholernie chciało mi się jeść :p

Fajnie, nie? Tylko ja jestem głupia... Słyszałam o czymś takim, ale nie rozumiałam, dopóki sama tego nie doświadczyłam... Jestem głupia, ale smutno mi się zrobiło, kiedy mały bawił się i nawet nie zerkał w moją stronę. Dobrze, że potrafił się zająć sobą, to dobrze rokuje, bo przecież niedługo będzie tam zostawał beze mnie. Ale mi się zwyczajnie chce ryczeć. Cały czas czuję jakiegoś gluta w ściśniętym gardle i gulę w żołądku. Tłumaczę sobie, że jest ok i te wszystkie rzeczy, o których dobrze wiem, ale które nie chcą dotrzeć do mojego zakutego łba. Nie chcę się rozstawać z moim maluchem...

 

12:33, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (19) »