Treści i zdjęcia zawarte na tym blogu są moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Kategorie: Wszystkie | Edi | Kudłaty | szmaciaki | zołza
RSS
piątek, 31 sierpnia 2012

Ediś kichnął. Powiedziałam "na zdrówko!" a on "dzia!" - co znaczy "dziękuję" :)

"Dzia" działa u nas już od jakiegoś czasu, ale pierwszy raz odpowiedział w takiej sytuacji. Do tej pory mówił to, kiedy skończył jeść, kiedy coś mu podałam albo... kiedy on mi coś podał ;) Bo od dawna oswajałam go ze słowami "proszę" i "dziękuję", mówiąc za siebie i za niego. Wdrożyłam w to Tatusia i proszę, jakie kulturalne dziecko nam rośnie ;)

 

09:02, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (14) »
środa, 29 sierpnia 2012

Matko kochana, ile tego załatwiania! Miałam wrzucić fotki z drugiej części urlopu, a nie mam kiedy się za to wziąć...

Ja wracam do pracy, Ediś idzie do żłobka. Proste, nie? Nieeeee! I wcale nie chodzi tu o stronę emocjonalną [wcale nie chcę wracać do pracy, nie mam dość swojego dziecka, nie duszę się w domu i nie chcę go posyłać do żłobka] a o formalności. Od chu...steczki haftowanej tego. Dziś miałam lekarzy - 2h latania, czekania, latania... Dzięki mojej Siostrze, nie musiałam martwić się o małego - cioteczka świetnie sobie poradziła i zajęła się nim, kiedy byłam w przychodni. A ja i tak miałam stresa, bo pierwszy raz tak dałam komuś małego pod opiekę. Młody nawet nie zauważył, że zniknęłam, a ja byłam tak spięta, że neurolog musiał się napracować, żeby wywołać u mnie normalne odruchy :p

Teraz czeka nas wyprawa do mojej pracy - zostałam przeniesiona na inny oddział, muszę ogarnąć wiele spraw z tym związanych, choćby tak prozaiczne, jak szatnia, ciuchy na oddziale [są inne, niż na dotychczasowym] i inne sprawy organizacyjne, a także wniosek o urlop, bo przez dwa tygodnie będziemy się z małym adaptować żłobkowo. Nie ogarniam tej kuwety...

Fotograficznie - znad zalewu, niedaleko dziadków od strony Taty :)

 

20:25, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Nad morzem było cudownie. Nie chciało się wracać. 5 dni minęło błyskawicznie, czujemy okropny niedosyt - również dlatego, że moja Siostra, która tam pracuje, roboty miała w bród i czasu dla nas niewiele. Ale udało się jej znaleźć chwilę, żeby posadzić nas na koniu ;)

Ogólnie dużo można by pisać, ale czasu brak, bo jutro raniutko wyjeżdżamy do rodziców K., a potem, we czwartek wieczorem, do moich rodziców. Może po powrocie uda mi się sklecić bardziej konkretną i sensowną notkę ;) Tymczasem żegnam ponownie, zostawiając kilka widokówek z minionych dni.

 

14:31, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (17) »
czwartek, 09 sierpnia 2012

Nachyliłam się do Ediśka, żeby dać mu buziaka w policzek. Kiedy zobaczył, że się nachylam, przysunął główkę w moją stronę i... cmoknął mnie w policzek! Pierwszy raz! :) Tak mu się spodobało, że potem na dodatek rozłożył szeroko rączki, po czym chwycił mnie nimi za policzki i dał buziaka, zadowolony, jak nie wiem co :)

Nie lubię całowania dzieci w usta i od początku cmokałam małego w policzki, nosek, czółko. Więc i on nauczył się cmokać obok ust. No i dobrze, przynajmniej żadne ciotki czy inne takie nie będą mi obcałowywać ustek Bąbla... Brrr...

A małego wzięło na cmokanie - co chwila podchodzi i daje mi buziaka - słodziak :)


 

14:43, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (7) »

Jako że niebawem wyjeżdżamy, nie wiem, kiedy tu zajrzę. A napisać muszę, bo się uduszę...

Wspominałam, że spóźniał mi się okres. A potem przyszedł, obfity i bolący przeokropnie. Przyszedł zaraz po tym, jak oddałam krew na beta hcg. Czyli w ubiegły czwartek. Miałam umówioną wizytę u ginekologa na środę, więc poszłam. Powiedziałam, co jest i już miałam wychodzić, kiedy lekarz mnie zatrzymał. Okazało się, że poziom hcg był lekko podwyższony. Dziś oddałam krew znowu, żeby sprawdzić, czy spada [w sensie, że byłam w ciąży] czy wręcz przeciwnie [w sensie, że jestem - być może pozamaciczna...]. Fakt ten przybił mnie na maksa. Dostałam też skierowanie na usg, ale zapisać się nie idzie, a nawet jakbym podeszła bez zapisu [bo mam na skierowaniu napisane "cito"] to i tak trzeba poczekać, aż lekarz będzie... No a my mamy w planach wyjazd nad morze 12-17.sierpnia. Jedziemy więc, bo dlaczegóż by nie. A po powrocie mykam na usg.

Nie planowaliśmy ciąży, wręcz przeciwnie, ale czegoś takiego się nie spodziewałam... Już przyzwyczaiłam się do myśli, że niechcący skombinowaliśmy małemu rodzeństwo, a tu takie wiadomości. Już nie ryczę, bo nic to nie da - będzie, co ma być. Trzymajcie tylko kciuki, żeby to jakoś sprawnie poszło i bez większych skutków ubocznych, co?

 

10:45, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (21) »
środa, 08 sierpnia 2012

Miał być breloczek... ale zapomniałam wszyć uchwyt razem z uszkami i mam po prostu małego królisia :p Nowość - ruchome łapki, dzięki guziczkom :)

 

wtorek, 07 sierpnia 2012

Wczoraj na poczcie spotkała mnie miła niespodzianka. Ludzi tłum, ponad 20 osób przede mną. Po jakimś czasie zwolniło się krzesło, więc usiadłam. Przysunęłam wózek i gadałam z Ediśkiem. Mały był bardzo grzeczny, po jakimś czasie jednak zaczął się niecierpliwić, ale i wtedy po prostu wiercił się w wózku i próbował odpychać się nóżkami od mojego krzesełka. Kolejka przesuwała się w żółwim tempie, a ja kiepsko się czułam [nadal bolał mnie brzuch]. W pewnym momencie dwie babeczki [na oko po 40.] odezwały się do mnie, żebym nie męczyła malucha, tylko podeszła do okienka. Uśmiechnęłam się i powiedziałam, że jak tylko spróbuję, to emeryci mnie zjedzą. Kobitki jednak nie dały się przekonać i jedna z nich podeszła do okienka, powiedziała, że jest pani z małym dzieckiem, czy można by mnie obsłużyć poza kolejnością. Pani w okienku zgodziła się bez problemu i takim oto sposobem ominęliśmy kilkanaście osób.

Sama bym po prostu czekała, jakoś nie potrafię się przepychać łokciami... Tylko w ciąży czasem korzystałam z prawa pierwszeństwa, zwłaszcza w przychodni, przed punktem pobrań ;)

Podziękowałam paniom i poszliśmy z małym do domu, a nasze przesyłki poszły w świat - królik do Wrocławia i szelki dla dzieci do Irlandii ;)

Kiedy opowiedziałam o tej sytuacji Kudłatemu, stwierdził, że musimy małego zabierać ze sobą wszędzie, bo jemu ostatnio kobiety ustąpiły pierwszeństwa w kolejce do kasy w sklepie :)


11:50, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 06 sierpnia 2012

Siedzę przy komputerze, Edgar stoi obok i ściąga książeczki z szafki, po czym kładzie je na podłogę [jeszcze wczoraj rzucał, ale upierdliwie ochrzaniałam go, to w końcu zaczął kucać i kłaść na podłodze, tudzież podawał nam ;)]. W pewnym momencie zaczepił rączką o futerał od aparatu i strącił go z szafki na podłogę. Zerknęłam w jego stronę, a on powolutku obrócił główkę w moim kierunku, a kiedy napotkał mój wzrok, uśmiechnął się nieśmiało i cmoknął, przesyłając mi buziaka. No czaruś mały, no! :) Taki mały, a już kombinuje...

 

11:57, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (5) »
niedziela, 05 sierpnia 2012

Siedziałam w kuchni, kiedy nagle wpada z pokoju Kudłaty. Zaciesz na paszczy, jak nie wiem co i mówi:

- Włączyłem na youtube Sonata Arctica, a Edi zaczął wybijać rytm, klepiąc się rączkami po brzuszku i kiwa główką. Chodź, zobacz!

Poszłam, patrzę, rzeczywiście - mały siedzi zadowolony na podłodze, klepie się po brzuszku i kiwa główką. No niepowtarzalny widok :D

K. zadowolony:

- Nasz syn lubi metal! :D

 

12:50, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (5) »
piątek, 03 sierpnia 2012

Robimy porządki, bo kupiliśmy szafę i dziś ojciec K. wywiózł większość meblościanki. Więc szał - przekładanie, układanie itd. Wszystko to robi K., ja siedzę i zdycham*, więc tylko czasem odpowiem na jakieś pytanie, w sensie, co gdzie wsadzić.
W pewnym momencie K. bierze jakiś karton i zagląda do środka, po czym pyta:
- A co to za maleńkie filiżanki i spodeczki? I imbryczek jakiś?
- To są te rzeczy, które twoja mama kiedyś mi pokazała, ja jej powiedziałam, że mi się nie podobają, a ona nam to później na rocznicę dała.
-... aha...


* Po 10 dniach spóźnienia dostałam okres. A już myśleliśmy, że przez przypadek zrobiliśmy rodzeństwo Ediśkowi... :p


 
1 , 2