Treści i zdjęcia zawarte na tym blogu są moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Kategorie: Wszystkie | Edi | Kudłaty | szmaciaki | zołza
RSS
niedziela, 13 lipca 2014

Z cyklu - mali odkrywcy ;)

Ediś [zaskoczony]: Mamo, zobac, włosy mi rosną na ręku! :D

17:44, ja-zolza , Edi
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 lipca 2014

Ediś: Mamo, ja ubwielbiam mojego tatusia. Ubwielbiam! :)

*

Zbieram z pokoju naczynia do zmywania.

 

Ediś: Mamo, tylko nie zabiez kubecka, bo jesce nie dopiłem wody. I ty tez nie dopiłeś wody. Nie dopiliśmy wody jesce mamo!

 

Jak katarynka ;)

*

W ogóle mamy teraz fazę na Tatusia. Cieszę się bardzo, że chłopaki moje mają tak dobry kontakt ze sobą, choć bywa to męczące, kiedy Ojciec musi wyjść ;) Na szczęście, potrafię ogarnąć sytuację, chociaż bywa, że niewiele brakuje, żeby nastąpił wybuch :p Ale ogólnie jest cudnie - i oby tak dalej :)

16:33, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (2) »
wtorek, 08 lipca 2014

Mąż mój szykował się do pracy. Spieszył się trochę, bo późno już było.

Zo: A może byś się do mnie uśmiechnął?

K. zatrzymał się na chwilę, spojrzał na mnie, nadal poważnie i stwierdził, że jak ja się spóźniam do pracy, to nie dość, że się nie uśmiecham, to jeszcze krzyczę. Stwierdziłam że nieprawda, oj, najwyżej lekko warknę ;) W końcu K. uśmiechnął się blado i poleciał do pracy.

Włączyłam odkurzacz, żeby załatwić sprzątanie rano, kiedy jeszcze upał jest w miarę do zniesienia. Po chwili przybiega do mnie Ediś, wołając, że telefon dzwoni. To był domofon. Odebrałam i usłyszałam uśmiechnięte:

K.: Buziak polecony :)

A na zdjęciu dzieło mojego K. :)

poniedziałek, 07 lipca 2014

Po przerwie wracam dumna z mojego dziecięcia.

Ediś: Mamoo, jak ziem cukierecki, to umyjem zęby, zeby nie było dziury.

:D

A poza tym... Nie ma to jak wybrać się z psem skołowanym przez plastikowy kołnierz [bo ucho poharatane] i dzieckiem, które co dwa kroki zatrzymuje się, by podziwiać świat, przy trzydziestostopniowym upale, komunikacją miejską [o klimatyzacji zapomnij] do weterynarza...
Na dziś mam dosyć wyjść :p

 

13:47, ja-zolza , Edi
Link Dodaj komentarz »