Treści i zdjęcia zawarte na tym blogu są moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Kategorie: Wszystkie | Edi | Kudłaty | szmaciaki | zołza
RSS
poniedziałek, 30 lipca 2012
piątek, 27 lipca 2012

Dałam Edgarowi wczoraj miskę z jedzeniem i łyżeczkę. K. namiętnie pokazywał mu, siedząc na przeciwko ze swoim talerzem, jak korzysta się z łyżeczki. Pokazywał tak sugestywnie, że mały załapał. Co prawda mnóstwo jedzonka lądowało dookoła, jednak radość z postępów jest niesamowita.

A kiedy w radio leciało "Enter sandman", mały,  nie przerywając jedzenia, zaczął lekko podskakiwać na pupie w rytm muzyki. Nasz metalowiec mały :)

08:13, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (5) »
czwartek, 26 lipca 2012

Edi siedzi sobie na podłodze i bawi się przeplatanką. W pewnym momencie puszcza porządnego bączura. Zakrywa buźkę rączką w geście "ups!", zerka na mnie i się uśmiecha... ;)

*

Mały je w krzesełku. Daję mu jedzonko, on wcina, a kiedy skończy, wycieram mu buzię i łapki, po czym przecieram blacik przy krzesełku. Ostatnio bierze ode mnie chusteczkę i pomaga mi czyścić blat - a jaki dokładny jest! Normalnie czyścioch mi rośnie. :)

*

Na pewno kojarzycie pierwszą część "Epoki lodowcowej". Kiedy Diego bawi się w "gdzie jest bobas". Kilka dni temu K. pokazał to Ediśkowi. Naśladując Diego, prawie warczał jak on ;) Nasz synek był zachwycony, chichrał się, jak szalony i sam zaczął zakrywać buźkę rączkami. Przekomiczny widok :D Może uda mi się za którymś razem ich nagrać :)

 *

A niedawno Ediś popełnił swoje pierwsze dzieło artystyczne :) Dałam mu kredkę i kartkę, narysowałam słoneczko, żeby pokazać mu, o co w tym chodzi, a mały dalej kreślił bardziej lub mniej regularne kreski. Obraz podpisałam i zachowam :)


08:58, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (9) »
wtorek, 24 lipca 2012

Palec mi nie wytrzymuje...

Siedzę i szyję, obecnie trzy duże króliki na raz - w zasadzie teraz już tylko muszę je odziać. Chociaż w obecnej chwili "tylko" może się stać "aż". Jak wiecie, szyję ręcznie. Nie potrafię korzystać z naparstka, zresztą nie mam żadnego na stanie. Popycham igłę środkowym palcem i zdarzy się, że się przy okazji "kujnę". Zwłaszcza jedną igłę miałam wyjątkowo ostrą nie z tej strony, co trzeba. Tak więc, krótko mówiąc, palec wygląda kiepsko, a najgorsze, że boooli.

Jakby tego było mało, ostatnie dwie mordki wyszyłam królikom okropnie - jeden ma szeroko osadzone wyłupiaste oczy, a drugi ma pyszczek tak wysoko, że wygląda, jakby miał pod brodą ogromne wole... A takie ładne mogły być...

Grrrmbplffff...

A wspominałam, że wszystko mnie irytuje? Chyba mam PMS. Powinnam dziś, najdalej jutro, dostać okres. W sumie czekam na niego, jak na zbawienie - nie tylko dlatego, że dokucza mi PMS...

No, to sobie ponarzekałam. Do sklikania, jak mi się poprawi, bo co będę marudzić :p

 

07:38, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 23 lipca 2012

Właśnie zdałam sobie sprawę, że nie pokazywałam tutaj Królicy Katarzynki, którą uszyłam dla mojej małej siostry ciotecznej. To był pierwszy królik, który opuścił nasz dom ;) Oto i ona:

 

niedziela, 22 lipca 2012

W sobotę Mąż zabrał mnie na randkę :)

Najpierw kino pod chmurką - prawie, bo w muszli koncertowej. W Parku Sowińskiego był pokaz - "Ostatni Samuraj" - oboje lubimy ten film, więc tym bardziej miło było, mimo tego, że troszkę zmarzłam, bo nie pomyślałam, że teraz noce nie są już tak gorące. Ale nic to. Dodatkową frajdą była... ukochana przeze mnie wata cukrowa :D Zeżarłam dwie ;)

A dziś byliśmy na warszawskim pchlim targu. Organizowanym co niedzielę w czasie wakacji. Kupiliśmy kilka ciuszków Ediśkowi. Gdyby nie to, że musimy uważać z kasą, skusiłabym się na parę rzeczy... Śliczne kolczyki, naszyjniki i świetne filcowe breloczki - wszystko to rękodzieło. Nie było to wszystko jakoś mega imponujące, ale cieszę się, że się wybraliśmy. Chyba skoczymy jeszcze po wypłacie ;)

 

18:33, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (12) »
wtorek, 17 lipca 2012

O kurczaki, właśnie przeprowadziłam pierwszą logiczną rozmowę z moim synkiem :)

Wlazł mi na kolana, trochę się powygłupialiśmy, poprzytulaliśmy. W pewnym momencie Ediś pokazał paluszkiem w stronę drzwi i powiedział: "Yyy!". Obróciłam się, ale nie miałam pojęcia, o co mu chodzi, więc mówię: "Ale o co chodzi, syneczku, bo mama nie rozumie." On dalej to samo - pokazuje paluszkiem i "Yyyy"... Więc ja: "Ale Edgarku, mama nie rozumie. Powiesz mamie, o co chodzi?" Mały uśmiechnął się, pochylił główkę i powiedział: "Niee...". Ale po chwili znów pokazał na drzwi i zaraz zaczął machać łapką w geście "papa". Wtedy mnie olśniło. "Aaaa! Chcesz iść spać?" Mały uśmiechnął się i znów zrobił "papa". Wzięłam go na ręce i zaniosłam do sypialni. Uśmiechnął się, przytulił Pana Szmacianka i potarł oczka...

Kurczaki, ale mam mądrego Bąbla :D Rety, nie ogarniam, praktycznie codziennie dzieje się coś nowego... :) Ani się obejrzę, a będziemy prowadzić intelektualne dysputy ;)

A jeszcze niedawno... :')

edit.

A przed całą tą sytuacją położyłam się na moment, mały bawił się na podłodze. Kiedy zobaczył, że przykładam głowę do poduszki, zaczął mi robić "papa" :) Mamy nowe znaczenie popularnego gestu ;)

10:58, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 16 lipca 2012

Wstałam dziś dopiero o 9:00. Młody obudził się wcześniej, ale grzecznie bawił się w swoim łóżeczku, czekając, aż matka się wreszcie wyśpi ;)

Potem kolejna miła niespodzianka - weszłam do kuchni, a tam zmywarka do wyłączenia - mężuś wstawił zmywanie przed wyjściem do pracy [pewnie się przez to spóźnił, ale cóż ;)].

Natomiast przed chwilą kładłam malucha na drzemkę. Zawsze go kładę, daję smoczek, Pana Szmacianka, głaszczę po główce i przesyłam buziaka, po czym wychodzę. Dziś doszłam do głaskania po główce, kiedy mój synek pomachał mi i powiedział "pa pa" :) Rozbroił mnie tym totalnie. Odmachałam mu więc, przesyłając buziaka i wyszłam. Nie minęło 5 minut i mały usnął. Fajnego mam synuśka ;)

 

11:48, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (5) »
piątek, 13 lipca 2012

Chciałam je pokazać razem z żółtym królikiem wczoraj, ale nie mogłam. Dlaczego? Bo dopiero wczoraj popołudniu doszły do nowych właścicieli. Tak więc przedstawiam dzisiaj króliki dla dzieciaczków mojej Przyjaciółki z medyka ;)

Króliś dla Ani jest z poszewki na poduszkę [nie dysponowałam innym materiałem w ulubionym kolorze córci Gosiaka :p]. Maskotka Michałka jest z nowych materiałów, w brzuszku ma grzechotkę, a uszka szeleszczą, bo jest w nich folia. Michaś jeszcze niewiele rozumie, ale Ania stwierdziła, że będzie spała ze swoim królisiem, a jutro zabiera go do przedszkola :) No większego komplementu nie mogłam usłyszeć :D

 

czwartek, 12 lipca 2012

Jako że w moim życiu dzieje się coś, czego do końca nie rozumiem, to napiszę o tym, kiedy to zrozumiem... :p

A tymczasem przedstawiam żółtego królika z ręcznika ;)

Wypchany ścinkami materiałów, portki z mojej starej spódniczki, mordka wyszyta muliną. No, to tyle w temacie. A oto i on:

 

 
1 , 2