Treści i zdjęcia zawarte na tym blogu są moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Kategorie: Wszystkie | Edi | Kudłaty | szmaciaki | zołza
RSS
sobota, 20 kwietnia 2013

Wstałam dziś w dobrym nastroju - Mężuś pozwolił mi trochę dłużej pospać ;) Przechodząc przez przedpokój w samej bieliźnie, zatrzymałam się przed lustrem. Stoję, patrzę, obracam się, patrzę... I po chwili stwierdzam, zwracając się do K.:

- Ty wiesz co, ja to chyba już się nie muszę odchudzać...

K. przytaknął i stwierdził, że znów mi widać żebra ;)

Weszłam na wagę - 59,1kg. Chciałam 58, ale zbastuję. Po 14 dniach, czyli zakończywszy pierwszą fazę naszej diety, osiągnęłam zamierzony cel - wchodzę we wszystkie swoje spodnie, koszule świetnie leżą. I od razu mi lepiej :) Co nie oznacza, że od razu rzucam się na ciasta! ;) Będę towarzyszyć K. w drugiej fazie, tylko że pozwolę sobie na nieco więcej, niż On.

Wiecie co? Niesamowicie się cieszę nie tylko z tego, że udało mi się schudnąć. Przede wszystkim jestem niesamowicie dumna z siebie, bo dałam radę, wytrzymałam na diecie! Dlatego wczoraj pozwoliłam sobie w pracy [po telefonicznej konsultacji z K. ;)] na jedną słodką szyszkę robioną przez koleżankę [ryż preparowany i rozpuszczone krówki z odrobiną masła].

Foto z wiosennego spacerku - Tatuś uczy Edisia pisać kredą po murku ;)


11:24, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (8) »
wtorek, 16 kwietnia 2013

Chora Zołza to zjawisko nieprzyjazne dla środowiska...

Jestem potworną marudą. Boli mnie gardło, głowa, słabo mi... i jakoś nie potrafię się powstrzymać przed obwieszczaniem tego światu. No bo przecież jak mnie ktoś pożałuje, to od razu trochę lepiej się zrobi... ;) Na szczęście, mój K. jest super i zawsze staje na wysokości zadania. Gorzej, kiedy go nie ma - jak teraz - K. w pracy, a ja z małym w domu. I nie ma, że boli... :p W takich chwilach chciałabym być małą dziewczynką - zaszyć się pod kołderką i przespać najgorsze. Ale tak się nie da... Kupiłam wiec kilka rzeczy na allegro i ponarzekałam Wam... Mam nadzieje, że za chwilę będzie choć trochę lepiej ;)

A do tego wszystkiego mam dziką ochotę na...


11:31, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (11) »
sobota, 13 kwietnia 2013

Dzieci rozwijają się w różnym tempie. Wiem, że niektórzy rówieśnicy Ediśka już nawijają nieźle, ale mój synuś do tej pory dogadywał się z nami za pomocą pojedynczych słów - rzeczowników i prostych czasowników. Zaczął składać najprostsze zdania jakiś czas temu, np. "Ediś pi" [czyli: Ediś śpi], "Mama taje" [czyli: Mama wstaje] itp. A dziś zaskoczył nas taką rozkminką...

Stoi koło komody, z której wziął etui na telefon Kudłatego. Trzyma to etui w łapce i rozgląda się dookoła, a po chwili mówi:

- Fofon... Dzie jeś fofon? Niem!

[tłum.: "Telefon... Gdzie jest telefon? Nie ma!"] ;)

Nie dość, że pierwszy raz użył słówka określającego telefon, innego niż "halo", to jeszcze tak pięknie użył go w zdaniu. I żebyście widzieli tę jego minę... :D

Tak, wiem, porąbana matka, ale nic nie poradzę, że cieszą mnie takie rzeczy.

...a tak na opak śpi mój Serdelek :p

 

14:48, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (18) »
piątek, 12 kwietnia 2013

Dzień siódmy - 59,4kg :D

A wczoraj przyszły zamówione przez nas książki. K. rzucił się wręcz na kontynuacje powieści, którą dostał ode mnie na urodziny, a ja nie przestaję się cieszyć oglądając mój nowy nabytek - "Przytulne dekoracje".

Już mam milion pomysłów na nowe szyciowe wyzwania, zainspirowana dziełami autorki. Ale nic nie powiem, dopóki nie zrobię. Chyba tylko będę musiała zaopatrzyć się w maszynę do szycia, bo mam zamiar uszyć coś większego ;)

Tymczasem zrobiłam mix szmaciaków, których tu jeszcze nie pokazywałam - z w centrum Ediś z Kleofasem :D


czwartek, 11 kwietnia 2013

Dziś szósty dzień diety. Startowałam z wagą 63-64kg. Dziś rano zobaczyłam 60,1kg! :) Nie pamiętam, kiedy tyle ważyłam! :))

O ile z dietą sobie radzimy i choć chodzą za mną kopytka i ciasta domowe, to wiem, że wytrwamy, o tyle z ćwiczeniami nie jest tak łatwo. Ćwiczymy codziennie, ale po prostu nie jestem w stanie robić A6W zgodnie z rozpiską. Póki co, nie zrobię 3 powtórzeń :p Ale dobre i 2, jak na mnie ;)

K. też z wagą na minusie - to nas motywuje. Dlatego trwamy w naszym postanowieniu, mimo przeciwności losu - całą trójką chorujemy. Przeziębienie, nic groźnego, ale upierdliwe, jak nie wiem co... No ale co tam, damy radę! Zwłaszcza, że dziś już 14 stopni na zewnątrz! :)

 

13:31, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (10) »
wtorek, 09 kwietnia 2013

Moje dziecko mnie rozbraja... :)

Wziął ode mnie zeszyt, w którym zapisuję jego bilans płynów podczas choroby. Podszedł do biurka i mówiąc "tu tu" położył kajecik dokładnie tam, gdzie go trzymam. Wziął za to z półki lusterko, podał mi mówiąc "oko". Uśmiechnęłam się, przytaknęłam, że tak, mamusia zaraz pomaluje sobie oko. Wtedy Ediś podszedł do szafki, gdzie trzymam kosmetyczkę i przyniósł mi ją. Podziękowałam rozbawiona, ale to jeszcze nie był koniec. Mały otworzył kosmetyczkę, wyjął tusz do rzęs i podał mi, mówiąc "oko". Podziękowałam, na co mały "daleej..." i wyszukał mi kolejno: kredkę do kresek, 2 rodzaje cieni do wyboru i pędzelek do nich. Padłam :D Obserwator mały :))

 

08:21, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (14) »
sobota, 06 kwietnia 2013

Rzucenie palenia rzuciło się nam na mózgi :p

Rozpoczynamy dzisiaj z K. dietę. South Beach. Mało tego - postanowiliśmy wspomagać się ćwiczeniami. Zaczęliśmy już wczoraj. A6W - będzie ciężko ale postanowiliśmy spróbować. Uprzejmie proszę o jakieś kciuki czy coś... Cobyśmy wytrwali ;)

 

Obrazek podlinkowany - do większego obrazka ;)

09:49, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (10) »
piątek, 05 kwietnia 2013

Moje dziecko bez problemu odnalazło się w żłobku po dwumiesięcznej nieobecności... Ale po dwóch dniach coś go dopadło... Wymioty, osłabienie... Miałam dziś mieć dniówkę w pracy, ale nie poszłam. Mały nie chce jeść, pić, przytulasta bida z niego dzisiaj. Osłabiony, płaczliwy, smutny. Na szczęście usnął, to troszkę zregeneruje siły.

 

12:25, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (4) »
środa, 03 kwietnia 2013

Zrobiłam na Święta. Jest boska - prosta i pyszna. Polecam łasuchom! Robi się szybciutko, kruche ciasto jest wyśmienite, a jabłka z budyniem świetnie się komponują. Zastanawiam się tylko, czy następnym razem nie pokroić drobniej jabłek.

Przepis mój Mąż znalazł tutaj: http://nogawkuchni.blogspot.com/2013/02/szarlotka-z-budyniem.html

A to już nasz smakołyk :)

16:30, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 01 kwietnia 2013

Kończymy dojadać poświąteczne resztki i przechodzimy z K. na dietę. Nawet już mamy konkretny zarys. Bo trochę za dużo nam się zza spodni wylewać zaczyna :p

Ediś nauczył się nowego słowa: "CIASTO" :p

A mnie dziś wzięło na porządki w szafce z butami - tak w ramach rozruszania się. Naliczyłam 17 par, z czego używam może 1/3 :p Ale wyrzucam tylko 2 - reszta może się jeszcze przydać ;)

Jutro pierwszy dzień żłobka po 2-miesięcznej przerwie. Ciekawe, jak będzie.

 

20:21, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (7) »