Treści i zdjęcia zawarte na tym blogu są moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Kategorie: Wszystkie | Edi | Kudłaty | szmaciaki | zołza
RSS
poniedziałek, 30 grudnia 2013

Brak czasu na pisanie, bo jak nie praca, to dom, a w nim Mąż, Syn i nasze zwierzaki, z którymi uwielbiam spędzać czas. W tzw. międzyczasie szyję. Jeśli ktoś ma ochotę, zapraszam do zerknięcia na stronkę na fb, gdzie zobaczycie królika, który przypadł do gustu nowemu Właścicielowi, królicę podpisaną na życzenie albo ostatnią panienkę, do kompletu króliczego :) A teraz robię na drutach golfik dla najnowszego królika - powaliło mnie totalnie ;)


piątek, 20 grudnia 2013

Kupiłam nową książkę z przepisami... i oto efekt... :)

Chleb miodowy

Składniki:

* 600g mąki pszennej

* 320ml ciepłej wody

* 20g świeżych drożdży

* 2,5 łyżki oliwy [dałam olej]

* 1,5 łyżki płynnego miodu

* 1,5 łyżeczki soli

Przygotowanie:

Rozkruszone drożdże wymieszać z wodą, miodem oraz 2 łyżkami mąki. Rozczyn pozostawić w ciepłym miejscu na 15 minut.

Pozostałą mąkę przesiać [nie przesiewałam ;)] wymieszać z solą, oliwą i rozczynem. Ciasto wyrabiać 10-15 minut [za mnie wyrabiał termocud ;)]. Przykryć je i pozostawić w cieple do wyrośnięcia na 1-2 godz. [U mnie rosło 70 minut]

Z ciasta uformować bochenek. Umieścić go na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Piec 40-50 minut [u mnie 45] w 200 stopniach Celsjusza. Wyjąć, ostudzić.

 

Chleb wyszedł genialny! Wyrósł mi bardzo, toteż przyjarał mi się nieco na górze, ale i tak jest rewelacyjny :)


18:45, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (10) »

Ediś: Mamo, co ty wyprawias?

Zo: Sprzątam siuśki Sol.

Ediś: Nieee... Ty sie bawis w piasku.

Zo: Tak, bo Sol robi siusiu do piasku :) Edisiu, przyniesiesz mi worek do śmieci?

Ediś [radośnie]: Tak!

Poleciał, podał mi rolkę, oderwałam, oddałam mu. Odłożył na miejsce.

Ediś: Mamo, co teras bendzies robić?

Zo: Umyję ręce i zobaczę, jak gotują się ziemniaczki.

Ediś: Tak! I Ediś tes zobacy!

I takiego mam pomocnika małego w domu :) Ciekawski i kochany. Czas zatem na wspólne pieczenie ciasteczek :D

 

08:12, ja-zolza , Edi
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 grudnia 2013

Podczas przedświątecznych zakupów, wrzuciliśmy do koszyka książeczkę o Świętym Mikołaju. Autor: Urszula Kozłowska, wydawnictwo Wilga. Chciałam jakoś Ediśkowi przybliżyć tę postać, a rymowana opowieść wydała mi się do tego odpowiednia. Twarde kartki plus ładne obrazki - no ideał. I okazało się, że to rzeczywiście trafiony zakup. Już w drodze do domu przeczytałam ją małemu. Kazał mi to powtórzyć jeszcze trzy razy. W domu podobnie. Przez kolejne dni czytałam mu po 1-2 razy dziennie, czasem częściej, na wyraźne życzenie małego. Jakież było moje zdziwienie, kiedy już po kilku dniach, mój synek zaczął kończyć za mnie kolejne wersy wierszyka! Teraz już sadzi niemal całe linijki, a czasem i po dwie. Dumna jestem niesłychanie i zamierzam po Świętach wziąć na tapetę wiersze z mojego dzieciństwa :)

Zo: Do Świętego...

Ediś: Mikołaja zapukały Efym rankiem... ["Elfy" były w książeczce, oczywiście ;) ]

Zo: Wstawaj! Czas we wszystkich...

Ediś: Krajach prawić dzieciom niespodzianke! ["sprawić" ;) ]

Zo: Włóż czerwony...

Ediś: Płaść!

Zo: I...

Ediś: Ciape!

Zo: Wór prezentów...

Ediś: Pakuj duzy. ["spakuj"]

Zo: Zabierz też dokładną...

Ediś: Mape...

Zo: By...

Ediś: Nie gubić sie podróży! ["By nie zgubić się w podróży" :)]

Itd. Polecam książeczkę serdecznie :) Ja od początku modulowałam głos, czytając to małemu [a potem już mówiąc z pamięci ;)] i Ediś też fajnie to robi - Mikołaj daje basem, mały reniferek ma piskliwy głosik, a na koniec, kiedy mowa o śpiących dzieciach, szepczemy. Kurczę, fajne to :D

08:19, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (8) »
wtorek, 17 grudnia 2013

Ediś obudził się z kaszlem, zaczął płakać i mnie wołać. Poleciałam, pogłaskałam, potuliłam, dałam piciu i syropek. Usiadłam obok, głaszcząc go po główce. Potem już tylko siedziałam przy łóżeczku. Mały, zasypiając, powiedział cicho:
- Idź, połóz obok tatusia...

*

K. nagrywa z zespołem kawałki  w studio. Dziś, przed wyjazdem, wpadł do nas jego kolega. Nazwijmy go Wujkiem M. ;) Edisiowi, co nieczęsto się zdarza, wujek M. niemal od razu przypadł do gustu. Choć nie od razu mały załapał, kto to jest. Tuż przed przyjściem Wujka M. zadzwonił domofon - to był listonosz z paczką dla mnie. I kiedy chwilę później siedzieliśmy sobie, już z Wujkiem M., wskazałam na niego i zapytałam małego, czy wie, kto to.

Ediś: To jest hiśtonoś. :)

Później Wujek M. uczył małego marek aut itp. Ale w końcu musieli z K. wychodzić. Zamknęliśmy za nimi drzwi...

Ediś: Tatuś ź wujkiem będą robić nagranie.

Zo: Tak, kochanie, dokładnie tak.

Ediś: Ale zaraz wrócą?

Chwilę później...

Ediś [totalnie smutnym głosikiem]: Wujek nie chce bawić z Edisiem samochodzikami...

Zo: Nie, synku, wujek chciał się bawić, ale musiał z tatusiem pojechać nagrywać piosenki.

Ediś [ożywił się]: Ale zaraz wrócą?

No i jak mu przetłumaczyć? Wujku M., musisz nas częściej odwiedzać ;)


14:22, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 grudnia 2013

Moja pierwsza biedronka. Jestem z niej niesamowicie dumna, zwłaszcza że musiałam kombinować z wykrojem - przerabiałam rybkę. Bardzo ;) Zapraszam do obejrzenia całej galerii tutaj.

wtorek, 10 grudnia 2013

3 pralki, 2 zmywarki, odkurzanie, zupa i ciasto... Boże, uwielbiam to. Może jestem dziwna, ale uwielbiam być w domu i robić to wszystko. We własnym tempie, tak, że nie przeciążam kolan i daję radę. I mam z tego mnóstwo radości. Plus czas dla dziecka. I powrót do szycia. Wykorzystam ten wolny czas jak się tylko da :) Bo grunt, to znaleźć pozytywną stronę każdej sytuacji ;)

 

14:31, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 09 grudnia 2013

Wybieramy się znów do lekarza. Wyjęłam kolorowe pasiaste skarpetki w krówki i siadam, żeby zaszyć małą dziurkę na palcach.

Ediś: To jest na Patrysia?

:D :D :D

Zo: Nie, synku, to są kolorowe skarpetki mamusi ;)

*

A co do lekarza - byłam u ortopedy. Dostałam trochę zwolnienia, skierowanie na rezonans kolana i na rehabilitację, a w planach jest artroskopia, jeżeli potwierdzi się, że to porąbana łąkotka. To tak w skrócie. Martwię się, że znów mnie boli, boję się operacji, ale cieszę się, że coś się dzieje konkretnego. Teraz tylko znaleźć termin... Z tym może być problem, toteż proszę nieśmiało o kciuki.

 

13:09, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (13) »
czwartek, 05 grudnia 2013
Wybieramy się do lekarza.
Zo: To co, synku, idziemy?
Ediś (ze stoickim spokojem): Zaraz, jak dojem kanapkę.

*

Jedziemy windą na parter. Ediś, jak zwykle, wciska "0" i wentylator. Zjechaliśmy, winda się otwiera - mały wyłącza nawiew, wychodzi i mówi:

- Dziękuję winda.

*

Siedzimy w poczekalni. Jakaś starsza pani zagaduje do Edgara. Ten na początku nieśmiały, po chwili się rozkręca i włącza do rozmowy.

Starsza pani: Twoja mamusia jest bardzo ładna.

Ediś: Bo to mamusia!

*

I standard, kiedy mojemu dziecku nie chce się iść. Staje, wyciąga rączki i udaje, że zaczyna płakać...

Ediś: Mamaaaaa.... Psyyyytuuuul!

Kiedy go w końcu przytulam, szybciutko dodaje:

- A teraz opa do góry! Podnieś!

*

Tak zaczęliśmy wolny dzień. Teraz chwila na kawkę i zaraz sru na miotłę - trzeba ogarnąć to królestwo, w którym dwa dni rządzili beze mnie moi Królowie :p


10:18, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (5) »