Treści i zdjęcia zawarte na tym blogu są moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Kategorie: Wszystkie | Edi | Kudłaty | szmaciaki | zołza
RSS
piątek, 30 grudnia 2011

Święta minęły nam szybko, ale zdążyły nas zmęczyć. Wyjazd w Wigilię raniutko, ok.250km. Następnego dnia niecałe 200km i kolejnego ok.100. Tak mniej-więcej. Ja byłam zmęczona, a co dopiero mój Mąż, który prowadził samochód.

Edgarek zdecydowanie woli być w domku, bo choć był słodki i rozsyłał uśmiechy na lewo i prawo, to jednak był nieco marudny i osowiały. A zaraz po powrocie do domku odżył. My zresztą też, bo nie ma jak w domu ;)

Młody lada chwila stanie się prawdziwym gryzoniem - dziąsełka na dole ma rozpulchnione, coraz częściej trze czymkolwiek o nie i zużywa gryzaki - widać, że coś się dzieje. Aż się boję, co to będzie, kiedy ząbki się pokażą. Dobrze, że już w zasadzie tylko rano i wieczorem karmię go piersią ;)

Przesyłamy Noworoczne życzenia, bo pewnie nie będzie już okazji. Jutro wpada do nas para znajomych i robimy sobie spokojnego Sylwestra. Ciekawi jesteśmy, czy Edi nie obudzi się o północy podczas szalonego petardowania. Na pewno trzeba będzie tulić psicę, bo biedna boi się hałasu. Zobaczymy, jak to będzie. Na pewno jestem cholernie szczęśliwa, że będę miała przy sobie moich dwóch ukochanych Facetów :) Mijający rok był dla nas cudowny - mamy nadzieję, że kolejny będzie jeszcze lepszy :) Tego życzę sobie i Wam wszystkim :)

 

11:26, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (6) »
piątek, 23 grudnia 2011

Króciutko, bo mamy z Edgarkiem troszkę roboty - pakowanie, smażenie krokietów, pakowanie, ostatnie porządki [odkurzanie głównie ;)], pakowanie, być może uda się zrobić ciasteczka z żurawiną, pakowanie... ;) I jutro raniutko jedziemy na Warmię do Dziadków, a pojutrze do drugich Dziadków, żeby w poniedziałek wrócić do domku i odpocząć we trójkę [plus futrzaki :)] po Świętach :)

Zdrowych, pogodnych Świąt Bożego Narodzenia wszystkim, którzy do nas zaglądają! :)

10:53, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (6) »
środa, 21 grudnia 2011

Dziecko moje odkrywać zaczyna, po co Bozia dała nam cztery kończyny ;)

Bo te dwie górne to wykorzystuje od dawna, a te dolne służyły tylko do kopania mamusi podczas przewijania, tudzież do wsadzania ich sobie do dzioba. A tu proszę, okazuje się, że to całkiem przydatne wypustki.

Mama wyszła na moment do kuchni, to jej zrobię niespodziankę. Co tak będę leżał na tym kocu. Pobawię się z nią w chowanego, ciekawe, jak szybko mnie znajdzie ;)

 

Na chwilę nie można go już spuścić z oczu :)

11:35, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (6) »
sobota, 17 grudnia 2011
czwartek, 15 grudnia 2011

...i dupa.

Podczas ustawiania pękła podstawka, tudzież stojak. I nie ma chujałki... A tak czekałam!!! :(

K. mówi, że jutro kupi i jutro ubierzemy. A Młody śpi. Smutno mi i o.

 

20:07, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (8) »
środa, 14 grudnia 2011

Poznaliśmy ostatnio na spacerze śliczną Natalkę, młodszą od Edgarka równo tydzień, czyli że dziś kończy pół roczku - wszystkiego najlepszego! :))

A Młody już przymierzał glanisze swoje - fajowe są, no ale, niestety, za duuuże ;)

Mamy już popakowane prawie wszystkie prezenty pod choinkę, zostały tylko dla Babci i Dziadka Edgarka [dostaną kalendarz ze zdjęciami młodego] i Prababciom - dostaną ramki z fotką Ediego. W tym roku cienko i symbolicznie, ale nie wyobrażam sobie, żeby w ogóle nie było prezentów. Najwięcej wydałam na Męża, ale nic nie napiszę, bo jeszcze zdarzy mu się tu zajrzeć, a nie chcę psuć niespodzianki ;)

Dziś myję podłogę w pokoju i proszę Kudłatego o przyniesienie choinki. Hurra! :D

 

09:59, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 12 grudnia 2011

U nas bez większych rewelacji. No, może poza tym, że Młody dostał od ojca gumową krowę do skakania, składkowo od rodziców i chrzestnych Złomka-jeździk [to pod choinkę ;)], a od Cioci Jolci pierwsze glany :D Na nie będzie musiał dłużej poczekać, ale, jak widać, podobają mu się :))

 

A z wiadomości inszych - moja psiapsióła ze studium medycznego jest w ciąży! :D Baaardzo mnie to cieszy - będę miała dla kogo odkładać co fajniejsze ciuszki po Edim :)) Gosiaczek ma już córcię, która w tym roku skończyła 3 latka i zdecydowali z mężem, że czas na rodzeństwo dla Ani :) Trzymam kciuki za bezproblemowe 9 miesięcy [Ania w brzuszku dała się Mamie we znaki :p] i... być może uda się nam odwiedzić Ciężarną :D Jeśli będzie wszystkim pasowało, to Edgarek wybierze się wiosną na Podlasie ;)

09:45, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (9) »
czwartek, 08 grudnia 2011

Co zrobić, żeby się zachciało? ;)

Wystarczy wyobrazić sobie, co będzie, kiedy zrobimy to, co jest do zrobienia... ;)

Ok, nie jest to takie proste i łatwe, no i trzeba bardzo chcieć to, co będzie później. Ale mącę. Już wyjaśniam.

Strasznie się nakręciłam na Święta. I najchętniej JUŻ postawiłabym choinkę :) Pierwszy raz chyba mam tak, że tak wcześnie się wkręciłam w temat. Oczywiście, choinki jeszcze nie będziemy ubierać, ale postawiłam sobie warunek. Kiedy wykonam zaplanowane działania, będę mogła tę choinkę ubrać :))

Wczoraj wreszcie wzięłam się trochę za robotę, zrobiłam nawet listę Kudłatemu [ogromnie się ucieszył, he he :p]. Codziennie będę robiła po trochu [żeby się nie przemęczyć, co nie? ;)] i z każdym dniem będę coraz bliżej celu. Kurczę, tak mi się to spodobało, że naprawdę chętnie robię, co mam zrobić. Zwłaszcza, że nie tylko porządki są na liście rzeczy do wykonania, ale też na przykład dekorowanie pokoju dla Małego :) Będzie dobrze, byle nie przegiąć - po trochu, systematycznie i ani się obejrzę, a nadejdzie dzień dekorowania choinki :D


12:13, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (5) »
środa, 07 grudnia 2011

Dzisiaj o godzinie 12:45 mija pół roku od chwili, kiedy moje dziecko wystawiło dupkę na świat i narobiło matce na brzuch ;)

Mały był ułożony pośladkowo i zanim wyjęli mu główkę, zdążył na mnie nasikać i oddać smółkę ;) Pielęgniarki miały później z niego ubaw :) A ja ubaw mam do tej pory :)

Mimo trudniejszych chwil, które się zdarzają, ogólnie te pół roku wspominam baaardzo pozytywnie. Te gorsze chwile szybko się zapomina :) I ani razu nie zdarzyło mi się zatęsknić, jak mi kilkakrotnie przepowiadano, do czasów ciąży [brrr... :/]. Cieszymy się z tego naszego Skarbu, z każdego uśmiechu, z każdego postępu... Ech, się wzięłam i wzruszyłam... :')

11:10, ja-zolza , Edi
Link Komentarze (8) »
wtorek, 06 grudnia 2011

Można by się wymówić tym, że dziecko, że nie mam czasu, że marudzi i potrzebuje mnie non stop... Można by, ale byłoby to wierutne kłamstwo. Mi się po prostu zwyczajnie NIE CHCE.

Nic mi się nie chce. Sprzątać mi się nie chce, prać mi się nie chce, gotować mi się nie chce... Nawet rano wstawać z łóżka mi się nie chce [ale i tak wstaję, bo mój mały żywy budzik nie próżnuje ;)]. Tak ogólnie to chyba ta pogoda mnie dobija - szaro-buro, słońca brak... A kiedy aura zmówi się z PMSem, to nastrój na "nie" gotowy. Staram się mimo wszystko coś robić, jednak słabo mi to idzie. Może powinnam sobie na kilka dni odpuścić i poczekać, aż wena nadejdzie? Tiaaa... a tymczasem brudy z kosza zasypią całą łazienkę, kuchnia zarośnie brudem, w pokoju zamiast po panelach będzie się chodzić po mięciutkim dywanie z kocio-psiej sierści... K**wa, nie jest lekko być mamą... :p

Tymczasem mojemu dziecku się chce... poznawać świat ;) i to jak! ;)

 

08:24, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2