Treści i zdjęcia zawarte na tym blogu są moją własnością. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub po części bez mojej zgody stanowi naruszenie praw autorskich. Podstawa prawna Dz.U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz.U. 94 nr 43 poz. 170.

Kategorie: Wszystkie | Edi | Kudłaty | szmaciaki | zołza
RSS
piątek, 30 listopada 2012

Zostałam pięciokrotnie wyróżniona i jest mi z tego powodu niesamowicie miło :)


Zaszczytem kopnęły mnie:

* Zjedz_mnie

* Lila

* Dwaplusono

* Asia

* Aga707memnon

Prawie każda z nich wymyśliła pytania, na które mam odpowiedzieć... Rety, nazbierało się tego trochę ;)

Zjedz_mnie:

  1. Na zawnątrz słoneczna pogoda, ciepło, a Ty siedzisz w kuchni i szlajesz przy garach, dlaczego? - To jest możliwe tylko, jeśli mam mieć gości :p
  2. Czy gotujesz z telewizorem? - Nie, nie mam telewizora ;)
  3. Jeżeli tak, to czy jest bardziej pomocny niż robot kuchenny? - Robot kuchenny jest niezastąpiony! :)
  4. Co byś przygotowała do zjedzenia politykowi/celebrytowi, którego najbardziej nie lubisz? - Niesłone placki nasiąknięte tłuszczem [ostatnio ktoś mnie takimi częstował - ohyda! :p]
  5. Upada Ci przedmiot, dlaczego łapiesz się za głowę? - He he, no właśnie nie wiem... :p
  6. Metallica czy Slayer. Przy czym wolisz sprzątać? - Metallica my love! :D
  7. Napisz krótki esej pt "Łóżko moim najlepszym przyjacielem"? - Kocham spać, k-wa mać!
  8. Czy umiesz przyrządzić swój ulubiony drink? - Nie, mąż mi przyrządza drinki :)
  9. Masz skręcić w prawo, dlaczego skręcasz w lewo (drugie prawo)? - Nie mam tego problemu, zawsze wiem, które prawo jest prawo, a które lewo :)
  10. Dlaczego nie lubisz "Czterech pancernych i psa"? - A nie wiem, ale rzeczywiście nie lubię... :p
  11. Twoje ulubione przekleństwo? - Tradycyjna, soczysta kurwa :)

 

Lila:

1. Na wakacje w góry czy nad morze? - Kocham góry, ale ostatnio byliśmy nad morzem, bo mały jest jeszcze za mały na wspinaczkę, a nosidełek w górach nie toleruję, o.
2. z rana kawa czy herbata? - Kawa!
3. muzyka z CD czy na żywo? - No jasne, że na żywo, ale jak się nie da, to i youtube wystarczy ;)
4. Czterej Pancerni i Pies czy Stawka większa niż życie? - Eeee.... Miś Uszatek ;)
5. Książki o wampirach czy romanse? - Thrillery :p
6. Wolisz robić zdjęcia czy pozować do nich? - Robić! Nie potrafię pozować... :p
7. Canon czy Nikon? - Chciałam kupić Canona, a mam Nikona.
8. Lody śmietankowe czy czekoladowe? - Śmietankowe, zdecydowanie!
9. KFC czy Mc'Donald? - KFC. Ale dawno nie jadłam w żadnym z tych miejsc.
10. Hell's Kitchen Gordona Ramsaya czy MasterChef Magdy Gessler? - Nie znam, nie mam tv. Ale pani Magda mnie denerwuje niesamowicie.
11. Lay'sy zielona cebulka czy papryka? - Zielona cebulka! A że K. woli paprykowe, zawsze kupujemy podwójnie ;)
 
Dwaplusono:
 
1. Czemu piszesz bloga? - Zaczęło się od chęci wyrzygania pewnych rzeczy, potem stwierdziłam, że to fajna forma pamiętnika, a że przy okazji poznałam fantastycznych ludzi, to bawię się w to cały czas :)
  1. Wolisz piątek czy sobotę? - Sobotę.

  2. Serial ”Przyjaciele” czy „Dwóch i pół”? - Nie lubię "Dwóch i pół".

  3. Piwo czy wino? - Piwo. Chyba że mi się wyjątkowo zechce, to winko - białe :)

  4. Różowy czy niebieski? - Zielony ;)

  5. Serce czy rozum? - Oba w miksie :)

  6. Laptop czy PC? - PC

  7. Matka Sanepid czy Matka z Ironią? - Matka Sanepid! :)

  8. Bolek czy Lolek? - Miś Uszatek :)

  9. Ewa Drzyzga czy Tomasz Lis? - Dwaplusono ;)

  10. Doda czy Nergal? - Metallica! :D

 

Aga707memnon:

  1. Narty czy snowboard? - Sanki ;)
  2. Hotel czy namiot? - Oj, hotel... Pod namiotem byłam raz i chyba więcej nie spróbuję... :p
  3. Chłopiec czy dziewczynka? - Najlepiej i chłopiec, i dziewczynka :)
  4. Kawa czy herbata? - Kawa :)
  5. Piwo jasne czy ciemne? - Jasne, że jasne!
  6. Impreza do rana czy sen? - Kiedyś impreza, ale ostatnio coraz częściej wybieram sen... ;)
  7. Kot czy pies? - Pies! ...Ale kocham moją kocicę ;)
  8. Wieczór w towarzystwie czy w samotności? - W towarzystwie... Najlepiej z moim K. :)
  9. Nikon czy canon? - ha, jak w odpowiedzi u Lili :)
  10. Na górze czy na dole? - He he he... zależy ;)
  11. Kiszone czy konserwowe? - Konserwowe! Chyba że kiszone zrobi mój Mąż :)

 

 O rety, udało się... teraz powinnam nominować inne blogi i zadawać pytania... Tak naprawdę to mnóstwo blogów zasługuje na wyróżnienie, ale ja ostatnio mało czytam... Zaproszę więc do zabawy te, które znam, ale ostatnio zaniedbałam... Nominowałabym też Dziewczyny, które nominowały mnie, ale nie będziemy się bawić w odbijanie piłeczki. Wybrałam trzy Babeczki - jeśli chcecie, zapraszam do zabawy :)

Dorotka

Nastusia

Nessie

A oto pytania:

* Gotowanie czy zamawianie?

* Lato czy zima?

* Autem czy rowerem?

* Czytanie czy pisanie?

* Skandynawia czy Afryka?

* Spodnie czy spódnica?

* Odkurzanie czy zmywanie?

* Weekend z dziećmi czy bez dzieci?

* Książka czy film?

* Statek czy samolot?

* Jabłka czy cytrusy?

 

Nareszcie udało mi się to ogarnąć... Przepraszam za zwłokę i raz jeszcze dziękuję za wyróżnienie :)

 

 

 

13:39, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (5) »
czwartek, 29 listopada 2012

Kiedy mnie tu nie było, dokończyłam wreszcie zamówionego w wakacje królika... To znaczy królik był zrobiony wcześniej, ale portki uszyłam dopiero kilka dni temu. Na szczęście, Ola, która go zamawiała, jest nad wyraz wyrozumiałą osobą :)

Przedstawiam dziś zatem miękkiego brzuchatego "iisia" ;) dla październikowej dziewczynki.

 

wtorek, 13 listopada 2012

Miewacie takie chwile, kiedy macie ochotę po prostu usiąść i płakać, bo nie ogarniacie? Ja tak...

Bycie mamą jest dla mnie czymś cudownym. Ale jestem tylko człowiekiem i czasami nie mam sił. Nie wiem, czy to już zimowa chandra mnie dopada, czy głupia sytuacja w pracy jakoś się na mnie odbija, czy jeszcze coś innego, a może wszystko to na raz. Ale brak mi cierpliwości. Brak chęci i sił. Mały potrafi mnie ostatnio bardzo szybko wyprowadzić z równowagi i mam potem wyrzuty sumienia, że zamiast się z nim pobawić, siadam z boku i mam ochotę po prostu iść spać. Zdarzyło mi się ze łzami w oczach powiedzieć K., że chyba się nie nadaję do tej roli. On świetnie potrafi mnie ogarnąć w takich momentach, ale ostatnio coś długo się ciągnie taki stan. Owszem, bywają cudne momenty, jest śmiech, jest zabawa, tylko ja jakaś taka... nijaka. Chyba potrzebuję słońca...

 

13:48, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 12 listopada 2012

Race, petardy, kamienie, zamknięte drogi, nieprzejezdne mosty... A ja chciałam tylko dotrzeć na nockę do pracy.

Wyszłam z domu po 17:00. Autobusy jeździły dziwnie, na moim przystanku zatrzymywały się linie, które normalnie tędy nie jeżdżą. Te zaś, których trasa leci tędy, przyjeżdżały kompletnie inaczej, niż w rozkładzie jazdy. Jako że nie mamy telewizora i ostatnio radio też u nas nie gra, nie mieliśmy pojęcia, co się dzieje na mieście. Kiedy w końcu przyjechał mój autobus, zdążyłam przejechać jeden przystanek [w gigantycznym korku] i okazało się, że trasa jest zmieniona, a kierowca nie ma pojęcia, jak będzie jechał, bo nie wiadomo, które ulice za chwilę będą przejezdne, a które wręcz przeciwnie. Wysiadłam. Usłyszałam jakieś krzyki, odgłosy petard... i w końcu zobaczyłam dziki tłum. Na szczęście, byłam trochę na uboczu, ominęła mnie więc wątpliwa przyjemność obcowania z "patriotami" - bo, oczywiście, trwał "marsz niepodległości" zdominowany przez żądnych zamieszek wandali. Podeszłam do nadzorujących ruch policjantów, żeby mniej-więcej zorientować się, jak dojechać do pracy. Panowie niewiele potrafili mi powiedzieć, poza tym, że zarówno Trasa Łazienkowska, jak i Most Poniatowskiego są nieprzejezdne. Suuuper...

Wróciłam do domu, dzwoniąc do K. Ten sprawdził w internecie, czy Trasa Siekierkowska jest pusta. Nie było żadnych informacji, zaryzykowaliśmy więc. Wzięliśmy malucha i ruszyliśmy autem. Najgorsze były korki koło domu - na trasie już było luźno i do pracy spóźniłam się tylko trochę. Ale serdecznie, k-wa, dziękuję debilom, którzy dla rozrywki uprzykrzają życie zwykłym ludziom :/

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Bojki-i-race-w-czasie-marszu-zobacz-film,wid,15082326,wiadomosc.html

10:17, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (14) »
sobota, 10 listopada 2012

Opieprzałam się ostatnio, ale najpierw byli goście, a potem...

We środę K. z Luxami grali koncert. Z Ediśkiem została teściowa, mogłam więc iść posłuchać :) Rety, co to była za impreza!!! Daaawno się tak nie wybawiłam! Chłopaki zagrali świetnie, a ja szalałam pod sceną - m.in. z żoną perkusisty [mordka Kasik! :)] i z siostrą K. Skakałyśmy, śpiewałyśmy, szalałyśmy - to, co tygryski lubią najbardziej :D Było naprawdę rewelacyjnie! :) Tylko niepotrzebnie wypiłam trzecie piwo...

Kiedy rano obudził mnie Ediś, ledwo się zwlokłam z łóżka... Jeszcze kręciło mi się w głowie. K. kazał mi się w końcu kłaść i sam odprowadził dziecię do żłobka.Kolejny raz obudził mnie telefon. Dzwonił K. z pytaniem, czy idę po małego, czy on ma iść... Okazało się, że była 14:00. Wstałam, kiedy chłopaki wrócili - po 15:00. A o 17:40 miałam autobus do pracy. Tak więc wesoło było... Muszę sobie zakodować: dwa piwka - ok, trzecie - beeee :p

Jakość średnia, ale słychać, co się działo ;)

 

20:24, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 05 listopada 2012

Co za facet ściąga do domu teściową, żeby zrobić niespodziankę żonie? Już odpowiadam - mój Mąż :)

W piątek K. miał wpaść na chwilkę do domu w czasie pracy. Mówił, że ma coś do załatwienia na mieście i przy okazji zajrzy do domu. Zanim zajrzał, zadzwonił do mnie i powiedział, że przyprowadzi swoje dwie znajome. Zamurowało mnie. Oznajmiłam, że nie jestem ubrana, ani uczesana i nie lubię takich niespodzianek. K. lekkim tonem stwierdził, że wystarczy, jak się ubiorę, nawet czesać się nie muszę. Wściekłam się, bo nie wiedziałam, o co mu chodzi. Warknęłam, żeby nie robił mi takich niespodzianek i na tym skończyła się nasza rozmowa.

Zanim przyszedł, różne myśli chodziły mi po głowie - m. in. że owe znajome, to jakieś flaszki ;) bo ostatnio miałam ochotę na martini, o czym wspominałam Mężowi. Przeleciało mi też przez głowę, że może przyjedzie moja mama z siostrą, ale od razu uznałam ten pomysł za niedorzeczny, bo moja mama nie przyjeżdża ot tak sobie - ma pracę, ma psa i w ogóle...

W końcu przyszedł K. Nikogo ze sobą nie przyprowadził, więc się ucieszyłam i zapomniałam o złości. Mąż mój powiedział, że listonosz ma dla mnie jakąś paczkę i nie chce jemu wydać, upiera się, żebym odebrała osobiście. Ja, jak zwykle, uwierzyłam i wyszłam na korytarz. A tam stoją dwie uśmiechnięte kochane kobietki - moja mama i siostra! :) Poryczałam się, piszczałam tak, że sąsiedzi na parterze pewnie mnie słyszeli... Ale radość była niesamowita!

Okazało się, że kilka razy wspomniałam, że tęsknię za mamą i żałuję okropnie, że w tej chwili nie możemy do niej pojechać... Więc mój Mąż zorganizował niezłą akcję - konspirację. Raz nawet moja mama do niego zadzwoniła, kiedy byłam obok, to ten powiedział: "Nie mogę teraz z panią rozmawiać, oddzwonię później" - a mi powiedział, że to jakaś lekarka z pracy w sprawie nowego systemu komputerowego. Ściemniacz i łgarz! ;) Mało tego - K. musiał namawiać moją mamę, żeby przyjechała, bo, jak pisałam wyżej - praca, pies i w ogóle... :p Ale udało się jej wszystko ogarnąć. A że akurat była u niej Joasia, to przyjechały razem. Cholera, takie niespodzianki to ja uwielbiam! :)))

Śmieję się, że jakiś inny jest ten mój K. - żeby tak się starać, żeby teściowa przyjechała... ;) Indywiduum moje najukochańsze! :D

 

czwartek, 01 listopada 2012

W Warszawie odbył się dzisiaj niecodzienny zlot :) Do stolycy przybyły: Marga i Berberys z Córexem. Spotkały się z Darią, a ja miałam zaszczyt zobaczyć je wszystkie :) Dzięki telefonii komórkowej, przez chwilę była też z nami Ewcia :)

Wybraliśmy się z Ediśkiem na spotkanie. Ze względu na mojego szkraba długo tam nie zabawiliśmy, ale cieszę się, że mogłam choć chwilkę pogadać z dziewczynami. Dziecię moje spisało się dzielnie - był grzeczny, a kiedy minęło pierwsze zawstydzenie, obserwował uważnie wszystkie nowe ciocie, a potem rozsyłał uśmiechy. Pożarł chyba pięć kromek suchego chleba [panisko skórki zostawił - to coś nowego :p] na który rzucał się, jakbyśmy go w domu głodzili :p

Po powrocie do domu dostał jakiegoś powera, godzinę bawił się zadowolony z życia, a na kolację wypił mleko i - tak, tak - zjadł kanapkę :p Żarłok mały... A potem stwierdził: "Pa pa, pać!" - no i poszedł spać ;)

Mam nadzieję, że innym razem uda mi się zostawić z kimś bąbla, żebym mogła troszkę zaszaleć ;) Matce też się czasem przyda chwila bez dziecięcia.

Dziewczyny, dziękuję za zaproszenie! Naprawdę, fajnie było Was wszystkie zobaczyć!

 

21:08, ja-zolza , zołza
Link Komentarze (9) »